<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
	<title>AbrahamiSara.pl - Temat: kryzys małżeński po adopcji</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/kryzys-malzenski-po-adopcji/</link>
	<description><![CDATA[Portal dla Małżeństw Niepłodnych]]></description>
	<generator>Simple:Press Version 4.3.5</generator>
	<atom:link href="http://abrahamisara.pl/forum/?pytania-do-ksiedza&#038;kryzys-malzenski-po-adopcji&#038;xfeed=topic" rel="self" type="application/rss+xml" />
<item>
	<title>Kasik </i></b>dnia kryzys małżeński po adopcji</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/kryzys-malzenski-po-adopcji/#p358</link>
	<category>Pytania do księdza</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/kryzys-malzenski-po-adopcji/#p358</guid>
	<description><![CDATA[<p style="margin: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font face="Calibri">Agnieszko</font></p>
<p style="margin: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font face="Calibri">&#160;</font></p>
<p style="margin: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font face="Calibri">Długo zastanawiam się i rozmawiałam z mężem o sytuacji, w której</p>
<p>się znajdujesz. </font></p>
<p style="margin: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font face="Calibri">Sami adoptowaliśmy dwójkę dzieci. Dzięki temu , że pierwsze</p>
<p>dziecko – synka, kiedy miał zaledwie 3 miesiące, nauczyliśmy się jak wychowywać</p>
<p>i przygotować jego i nas do życia ze świadomością adopcji. Kiedy sześć lat później</p>
<p>adoptowaliśmy córkę ( miała roczek) byliśmy już nieco przygotowani. Potrafię</p>
<p>sobie wyobrazić ile czasu, wysiłku i miłości kosztowało was / ciebie wyrwanie</p>
<p>waszego syna ze stanu bezsilności i rezygnacji, <span>&#160;</span>w którym się znajdował i osiągniecie stanu, w</p>
<p>którym jest tak mocny, że walczy o ojca pomimo wielokrotnego okazywania mu</p>
<p>niechęci. Nas kosztowało wiele wysiłku, czasu i nierzadko łez zmaganie się z lękami</p>
<p>i strachem córki by stała się odważną i mocną dziewczynką . </font></p>
<p style="margin: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font face="Calibri">&#160;</font></p>
<p style="margin: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font face="Calibri">Twój mąż, wg mnie, nie był przygotowany na tak dużą zmianę.</p>
<p>W gruncie rzeczy liczył ( z tego co piszesz) że adopcja będzie narzędziem do</p>
<p>posiadania własnego potomstwa. Musiał się zmierzyć zarówno z zaakceptowaniem własnej</p>
<p>niepłodności, opinią kolegów z pracy, jak i okresem, w którym ty byłaś mocno skoncentrowana</p>
<p>na dziecku.</font></p>
<p style="margin: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font face="Calibri">Zanim adoptowaliśmy naszą córkę też <span>&#160;</span>mieliśmy wiele wątpliwości i mój maż do tej pory</p>
<p>wstydzi się, że kiedyś nie wierzył, że z naszej córki rozwinie się piękna i mądra</p>
<p>dziewczynka.</font></p>
<p style="margin: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font face="Calibri">Jednocześnie nie ukrywał faktu adopcji i nie wstydził się</p>
<p>tego. Wręcz przeciwnie.<span>&#160; </span>Kiedy adoptowaliśmy</p>
<p>syna, a potem córkę zaniósł do pracy ciasto i zaprosił wszystkich znajomych, żeby</p>
<p>ogłosić że został ojcem. Ta postawa otwartości i radości z posiadania dziecka</p>
<p>spowodowała, że adopcja nie była tematem tabu, wszyscy mu gratulowali dokładnie</p>
<p>tak samo jak z narodzin własnego potomka.</font></p>
<p style="margin: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font face="Calibri">Zastanawialiśmy się z mężem dlaczego niektórzy tak bardzo</p>
<p>lękają się adopcji. Myślimy, że to strach przed nieznanym i przed opinią społeczną.</p>
<p>Własne geny, choćby cechy z którymi się zmagamy, łatwiej zaakceptować niż</p>
<p>nieznane, choćby miały być częścią wspaniałego człowieka. Wg mnie miłość ,</p>
<p>troska i mądrość rodziców potrafią tak kształtować dziecko, że obawa przed „obcymi”</p>
<p>genami jest zupełnie nieuzasadniona. Zresztą lęki ,które towarzyszą ciąży są również</p>
<p>duże. Przecież nie wszystkie dzieci rodzą się piękne i zdrowe i każdy rodzić</p>
<p>musi z takimi lękami także zmierzyć. </font></p>
<p style="margin: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font face="Calibri">Nasza córka jest przykładem, że dziecko w rodzinie rozkwita.</p>
<p>Teraz mąż patrzy na córkę pełen podziwu i zachwytu.</font></p>
<p style="margin: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font face="Calibri">Dzieci są z nami kilkanaście lat ,a potem założą własne</p>
<p>rodziny, wyjada na studia, do pracy…. Chcemy je przygotować do samodzielnego życia,</p>
<p><span>&#160;</span>dać im tyle miłości i poczucia bezpieczeństwa,</p>
<p>żeby mogły wykorzystać te zasoby w przyszłości. Tak traktujemy nasze rodzicielstwo.</p>
<p></font></p>
<p style="margin: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font face="Calibri">My traktujemy nasze dzieci jako dar , który dostaliśmy od</p>
<p>Boga. Zawsze o tym im mówimy. </font></p>
<p style="margin: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font face="Calibri">Bóg nam i wam dał ten dar i da nam siły i moc, żeby go</p>
<p>rozwijać. Trzeba Mu zawierzyć. </font></p>
<p style="margin: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><font face="Calibri">Modlimy się za wasza rodzinę i jednocześnie polecam wam msze</p>
<p>św. o uwolnienie i uzdrowienie – m.in. sprawowane <span>&#160;</span>przez o.Witko w Krakowie, ul.Reformacka ( najbliższa</p>
<p><span>&#160;</span>jest we </font><span style='line-height: 115%;font-family: "Arial","sans-serif";font-size: 10pt'>środę 2012-12-05 17:30 –</p>
<p>20:30) <a href="http://www.se.neteasy.pl/index.php?option=com_frontpage&#38;Itemid=1" target="_blank"><font color="#0000ff"><a href="http://www.se.neteasy.pl/index.php?option=com_frontpage&#38;Itemid=1" rel="nofollow" target="_blank">http://www.se.neteasy.pl/index.....p;Itemid=1</a></font></a></span></p>
]]></description>
	<pubDate>Sun, 02 Dec 2012 02:09:11 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>ks. Grzegorz </i></b>dnia kryzys małżeński po adopcji</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/kryzys-malzenski-po-adopcji/#p339</link>
	<category>Pytania do księdza</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/kryzys-malzenski-po-adopcji/#p339</guid>
	<description><![CDATA[<p>Szczęść Boże, </p>
<p>na początku chciałbym podziękować Pani za troskę zarówno o dobro Piotrusia, jak i dobro męża oraz Waszego małżeństwa. Jak Pani doskonale czuje i wie (proszę wybaczyć, że piszę o rzeczach oczywistych), dobro Piotrusia jest ściśle zależne od tego, co dzieje się w Waszym związku. Wasz synek bardzo potrzebuje Waszej akceptacji, bliskości i ma prawo do tego, by mieć kochających go i siebie nawzajem rodziców. To jest cel, do osiągnięcia którego, mimo trudności, należy dążyć. Dlatego też odejście nie jest dobrym rozwiązaniem. Jeśli w ogóle miałoby być brane pod uwagę, to tylko i wyłącznie jako środek ostateczny, jako mniejsze zło w sytuacji, w której mąż stwarzałby poważne i bezpośrednie niebezpieczeństwo fizyczne lub duchowe dla dziecka albo Pani i zostałyby wyczerpane wszystkie inne środki obrony. Ale nie jest także dobrym rozwiązaniem czekanie „aż mąż Panią psychicznie wykończy”. Co zatem robić?</p>
<p>Zanim spróbuję cokolwiek zasugerować, postaram się w kilku słowach napisać jak rozumiem sytuację, w której Pani się znajduje. Wczytując się w to, co zostało napisane wydaje się, że podstawowym problemem jest brak akceptacji przez męża swojej niepłodności. To z tego braku akceptacji zdają się wynikać brak akceptacji dla Piotrusia i ucieczka w alkohol. W pierwszym rzędzie istnieje zatem potrzeba, by mąż podjął wysiłek zmiany swojego nastawienia do samego siebie. Najlepiej byłoby, gdyby odważył się na konsultację psychologiczną i rozpoczął dłuższą współpracę z psychologiem. Nie jest wykluczone, że pomocna byłaby także terapia małżeńska, wspólna dla Państwa. Podstawowym warunkiem jednak, by terapię indywidualną lub małżeńską podjąć jest zgoda na nią męża. A to, jak rozumiem, nie jest w tej chwili oczywiste. Jeśli zatem mąż nie zgadza się na razie na wizytę u psychologa, bardzo wskazane byłoby, aby Pani sama korzystała ze specjalistycznego wsparcia. Z jednej strony pomogłoby ono w rozeznaniu jak rozmawiać i postępować z mężem, z drugiej jak najlepiej chronić Piotrusia. Sugerowałbym konkretnie zwrócenie się najpierw do ośrodka adopcyjnego, w którym Państwo przygotowywaliście się do adopcji. Jeśli to nie byłoby z jakichś względów możliwe można zwrócić się z prośbą o pomoc do każdego innego ośrodka adopcyjnego. Jeśli w jakikolwiek sposób mogliby być pomocni specjaliści Diecezjalnego Ośrodka Adopcyjnego oraz Diecezjalnego Centrum Służbie Rodzinie i Życiu w Sosnowcu, w którym od września tego roku pracuję, proszę o kontakt telefoniczny albo mailowy. Informacje i dane kontaktowe znajdują się tutaj: </p>
<p><a href="http://www.rodzina.sosnowiec.pl/osrodek-adopcyjny/" target="_blank">http://www.rodzina.sosnowiec.p.....adopcyjny/</a></p>
<p><a href="http://www.rodzina.sosnowiec.pl/centrum-sluzby-rodzinie-i-zyciu/" target="_blank">http://www.rodzina.sosnowiec.p.....e-i-zyciu/</a></p>
<p>Pamiętam w modlitwie. Pozdrawiam.</p>
]]></description>
	<pubDate>Thu, 22 Nov 2012 11:34:35 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>Agnieszka </i></b>dnia kryzys małżeński po adopcji</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/kryzys-malzenski-po-adopcji/#p336</link>
	<category>Pytania do księdza</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/kryzys-malzenski-po-adopcji/#p336</guid>
	<description><![CDATA[<p>Szczęść Boże. Kiedyś mogłabym napisać - jesteśmy szczęśliwymi<br />
rodzicami adoptowanego synka Piotrusia - dzisiaj po 3 latach od adopcji<br />
mogę napisać że tylko ja jestem szcześliwą mamą. Nasza historia<br />
zaczęła sie 9 lat temu - po naszym ślubie 3 lata leczylam sie po<br />
wszystkich możliwych specjalistach a dziecka i tak nie było.Okazało sie<br />
w mięzyczasie że moj mąż też nie może mieć dzieci. Rozpacz nasza<br />
była ogromna. ja jednak nosiłam chyba od zawsze pragnienie stworzenia<br />
domu dla dziecka porzuconego. Rozmawiałam z mężem 2 latai w koncu<br />
zdecydował sie rozpocząć kurs adopcyjny. Na warsztatach przechodząc po<br />
wszystkich etapach straty dziecka nienarodzonego mój mąż przeprosił<br />
mnie przy wszsytkich 9 parach, pani psycholog za to ze kazał mi sie<br />
leczyć- powiedział że jest gotowy na przyjęcie dziecka adoptpwanego.<br />
Rozpoczęliśmy kurs a potem czekaliśmy rok na telefon. Piotruś jest z<br />
nami juz 3 lata, adoptowaliśmy go w wieku 3 lat (dziecko nie mówiło)<br />
Wiele sie zmieniło od tego czasu jeśli chodzi o mojego męża - od<br />
złości frustracji do alkoholizmu - a jedyny problem - nie zaakceptowal<br />
Piotrusia. po roku od adopcji miał juz żal ze wszyscy w pracy mu mówili<br />
ze jak adoptujemy to ja sie odblokuje i bedziemy mieć swoje dziecko (przed<br />
adopcją nie usłyszałam tych strasznych słów)obecnie przechodzimy<br />
poważny kryzys małżeński -  żyjemy jakby w 2 odrębnych światach -<br />
mój mąż coraz bardziej odsuwa sie od nas i zapija wszystko alkoholem.<br />
jak sie upije do upadłego to mówi ze to ostatnia szansa i ze mamy iść<br />
na zabieg in vitro, ze chce mieć swoje dziecko, ze  nie pogodził sie z<br />
tym ze Pan Bóg  jest dla niego taki okrutny. Nie  potrafię już do niego<br />
dotrzeć, nie wiem jak rozmawiać z moim mężem , wszystko go drażni.<br />
jakiekolwiek rozmowy odbiera jako atak na swoją osobę. Bardzo chę<br />
ratować nasze małżeństwo ale chyba nie mam juz sił.  boję sie ze<br />
naszmałżeństwo runie - bo jak długo może żyć Piotruś z takim<br />
odtrąceniem przez tate. czy da sie uleczyć takie zranienia?- bo jeśli<br />
moj mąż nie zaakceptuje Piotrusia to jaki sens ma nasze małżeństwo? Czy mam prawo odejść? Czy mam czekać aż psychicznie mnie wykonczy? A co z dobrem dziecka? jeszcze rok temu mój mąż bil go za byle przewinienie - teraz nie bije, ale nasz syn tak bardzo walczy o akceptacje męża ze az serce mnie boli gdy po raz kolejny widze odrzucenie w słowach, gestach, jak na razie to stoje między młotem i kowadłem i widzę jak krzywdzimy nasze dziecko. Ja nauczyłam sie stawać w obronie dziecka ale to oznacza odsuwanie sie od męża (pije wtedy coraz wiecej ) i kolo sie zamyka</p>
<p> </p>
<p>proszę o modlitwe i odpowiedź</p>
]]></description>
	<pubDate>Tue, 20 Nov 2012 11:49:16 +0000</pubDate>
</item>
</channel>
</rss>