<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
	<title>AbrahamiSara.pl - Temat: Seks po chemioterapii</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/seks-po-chemioterapii/</link>
	<description><![CDATA[Portal dla Małżeństw Niepłodnych]]></description>
	<generator>Simple:Press Version 4.3.5</generator>
	<atom:link href="http://abrahamisara.pl/forum/?pytania-do-ksiedza&#038;seks-po-chemioterapii&#038;xfeed=topic" rel="self" type="application/rss+xml" />
<item>
	<title>ks. Grzegorz </i></b>dnia Seks po chemioterapii</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/seks-po-chemioterapii/#p773</link>
	<category>Pytania do księdza</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/seks-po-chemioterapii/#p773</guid>
	<description><![CDATA[<p>Szczęść Boże! </p>
<p>Jeszcze raz dziękuję za pytanie i cierpliwość w oczekiwaniu na odpowiedź. To czego Państwo doświadczacie na początku Waszego życia małżeńskiego jest bez wątpienia dużym wyzwaniem. Wierzę, że uda się Państwu z pomocą Pana Boga pokonać ostatecznie chorobę i doświadczyć radości rodzicielstwa. Odpowiedź na Pani pytanie sformułuję przyjmując za punkt odniesienia nauczanie moralne Kościoła dotyczące przekazywania życia ludzkiego. To ono pomaga rozstrzygnąć wątpliwości dotyczące tego, czy stosowanie antykoncepcji w sytuacji, w której Państwo się znajdujecie jest moralnie dopuszczalne.</p>
<p>Na początku trzeba podkreślić, że Państwa decyzja o odłożeniu starania o potomstwo jest zrozumiała i moralnie nie budzi wątpliwości. Rzeczywiście, niebezpieczeństwo narażenia dziecka na ewentualne negatywne konsekwencje zdrowotne z powodu przebytej przez męża chemioterapii jest ważnym powodem, który uzasadnia unikanie w tej chwili poczęcia. Postępując w ten sposób realizujecie Państwo jeden z wymiarów odpowiedzialnego rodzicielstwa. Wprost pisze o tym wymiarze Paweł VI w punkcie 10 encykliki „Humanae vitae” poświęconej zasadom moralnym w dziedzinie przekazywania życia ludzkiego (pełny tekst dokumentu znajduje się tutaj: <a href="http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pawel_vi/encykliki/humane.html" target="_blank">http://www.opoka.org.pl/biblio.....umane.html</a>):</p>
<p>„Jeżeli zaś z kolei uwzględnimy warunki fizyczne, ekonomiczne, psychologiczne i społeczne, należy uznać, że ci małżonkowie realizują odpowiedzialne rodzicielstwo, którzy kierując się roztropnym namysłem i wielkodusznością, decydują się na przyjęcie liczniejszego potomstwa, albo też, dla ważnych przyczyn i przy poszanowaniu nakazów moralnych, postanawiają okresowo lub nawet na czas nieograniczony, unikać zrodzenia dalszego dziecka” (HV 10).</p>
<p>Uważna lektura tego fragmentu uświadamia, że choć do małżonków należy rozeznanie własnej sytuacji i decyzja o ewentualnym odłożeniu poczęcia, nie każdy sposób osiągnięcia tego celu jest moralnie dobry i dopuszczalny. Jaki zatem sposób jest moralnie akceptowalny? Najkrócej można powiedzieć, że taki, który nie zafałszowuje specyficznego dla małżonków języka (rozumianego nie tyle jako słowa, ale bardziej jako gesty i działania), poprzez który wyrażają oni wobec siebie miłość. W pełni miłość małżeńska wyraża się w języku aktu małżeńskiego, w którym małżonkowie obdarowują się sobą nawzajem we wszystkich wymiarach (a więc ciałem, uczuciami, duchem). To wzajemne obdarowanie jest wyrazem prawdziwej miłości wtedy, gdy mąż obdarowuje żonę całym sobą, a żona przyjmuje ten osobowy dar i jednocześnie żona obdarowuje męża całą sobą, a mąż również przyjmuje ten osobowy dar. Ujmując rzecz nieco bardziej obrazowo poprzez akt małżeński mąż i żona językiem ciała mówią do siebie mniej więcej tak: „Ponieważ kocham Cię jak nikogo na świecie, to ofiarowuję Ci teraz w darze całego siebie: całe moje ciało z tym wszystkim co jest w nie wpisane włącznie z płodnością, ofiarowuję Ci cały świat moich uczuć do Ciebie, ofiarowuję Ci moją decyzję dzielenia z Tobą całego życia i jednocześnie przyjmuję dar Twojego ciała z płodnością, która jest w nie wpisana, wszystkie uczucia, które przeżywasz w odniesieniu do mnie, Twoją wolę dzielenia ze mną całego życia”. To jest pełne obdarowanie, które jest wyrazem prawdziwej miłości małżeńskiej. </p>
<p>Aby poprzez akt małżeński nastąpiło to pełne obdarowanie się sobą, nie można z wzajemnego daru wyłączać świadomie żadnego istotnego wymiaru wpisanego w osobę. Jednym z najważniejszych wymiarów osoby wpisanych w jej strukturę cielesną jest zdolność do przekazywania życia, czyli płodność. Jeśli małżonkowie świadomie wyłączają ten wymiar z wzajemnego obdarowania w akcie małżeńskim (a tak dzieje się przy stosowaniu antykoncepcji), przestają być całkowitym darem dla siebie. Mówią językiem ciała mniej więcej tak: „Ofiarowuję Ci moje ciało, ale bez wpisanej w nie płodności i przyjmuję dar Twojego ciała, wyłączając jednak płodność”. A taki język stoi w sprzeczności z prawdziwą miłością małżeńską, której istotą jest pełne obdarowanie się sobą małżonków bez żadnych wyłączeń. Bardzo klarownie pisze na ten temat Jan Paweł II w punkcie 32 adhortacji „Familiaris consortio” (pełny tekst znajduje się tutaj: <a href="http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/adhortacje/familiaris.html#m3b" target="_blank">http://www.opoka.org.pl/biblio.....s.html#m3b</a>):</p>
<p>„(…) naturalnej „mowie”, która wyraża obopólny, całkowity dar małżonków, antykoncepcja narzuca „mowę” obiektywnie sprzeczną, czyli taką, która nie wyraża całkowitego oddania się drugiemu; stąd pochodzi nie tylko czynne odrzucenie otwarcia się na życie, ale również sfałszowanie wewnętrznej prawdy miłości małżeńskiej, powołanej do całkowitego osobowego daru” (FC 32).</p>
<p>Antykoncepcja zatem zafałszowuje niejako miłość małżeńską i na tym między innymi polega jej zło. Dlatego też Kościół uznaje stosowanie środków antykoncepcyjnych niezależnie od okoliczności za niegodziwe moralnie. Tego zła moralnego antykoncepcji nie zmieniają ani intencja posiadania w przyszłości dzieci, ani szczególne okoliczności jej stosowania. W tak jednoznacznej ocenie antykoncepcji nie chodzi o jakieś stosowanie suchych zasad, ale o ochronę prawdziwej miłości małżeńskiej.  </p>
<p>A zatem odpowiedź na Pani pytanie jest taka: stosowanie antykoncepcji w okresie „karencji” pomimo szczególnych okoliczności i Państwa otwartości na posiadanie dzieci w przyszłości nie jest godziwym moralnie sposobem odłożenia poczęcia. Godziwym sposobem odłożenia poczęcia pozostaje podejmowanie współżycia małżeńskiego jedynie w okresach niepłodności. </p>
<p>Pozostaję do dyspozycji w razie jakichkolwiek pytań. Z Panem Bogiem!</p>
]]></description>
	<pubDate>Wed, 12 Apr 2017 23:33:53 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>ks. Grzegorz </i></b>dnia Seks po chemioterapii</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/seks-po-chemioterapii/#p772</link>
	<category>Pytania do księdza</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/seks-po-chemioterapii/#p772</guid>
	<description><![CDATA[<p>Szczęść Boże, dziękuję za pytanie. Postaram się dłużej odpowiedzieć na nie w najbliższych dniach. Pozdrawiam</p>
]]></description>
	<pubDate>Fri, 31 Mar 2017 00:13:16 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>malazonka </i></b>dnia Seks po chemioterapii</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/seks-po-chemioterapii/#p768</link>
	<category>Pytania do księdza</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/seks-po-chemioterapii/#p768</guid>
	<description><![CDATA[<p>Szcześć Boże,</p>
<p>chciałabym opisać trudną dla mnie sytuację oraz prosić o wyjaśnienie wątpliwości. </p>
<p>U mojego męża (jeszcze wtedy narzeczonego) kilka miesięcy temu został zdiagnozowany nowotór złośliwy. Obecnie jest po już po chemioterapii, w międzyczasie podjęliśmy decyzję o przyspieszeniu ślubu, zaplanowanego na lipiec tego roku. Leczenie zostało zakończone pod koniec stycznia, teraz pozostaje pod ścisłą obserwacją.</p>
<p>W związku z chemioterapią, która była doś agresywna, przez okres minimum 2 lat od zakończenia leczenia nie możemy starać się o potomstwo. Chemia uszkadza materiał genetyczny, występuje duże ryzyko uszkodzenia płodu, gdyby doszło do poczęcia. </p>
<p>Otrzymaliśmy zalecenia od lekarzy, aby przez ten czas stosować barieriową antykoncepcję, najlepiej podwójną.</p>
<p>Ponadto, jeszcze w trakcie leczenia i przez pewien czas po, cyrostatyki mogą przenikać przez błony śluzowe, w tamtym czasie również zalecano nam stosowanie prezerwatywy.</p>
<p>Bardzo chcielibyśmy z mężem mieć dzieci. Po dramacie, jakim była dla nas diagnoza, trudach chemioterapii, stoimy wobec klejnego wyzwania, jakim jest niemożność starania się o dzieci. Bardzo liczę na to, że po tym okresie dwóch lat będziemy mogli je rozpocząć. </p>
<p>Chcemy jako młode małżeństwo (choć wiekowo młodymi bym nas nie nazwała ;)) cieszyć się sobą i okazywać sobie miłość bez nieustannego stresu o ewentualne poczęcie. Chcielibyśmy móc nie myśleć o chorobie, zwłaszcza w chwilach intymnych, wystarczy zamartwiania się przy okazji kolejnych badań... Nie chcemy mieć poczucia, że choroba zdominowała każdy aspekt naszego życia, choć i tak prawie tak jest. </p>
<p>Czy biorąc pod uwagę nasze intencje i otwartość na posiadanie dzieci, która w nas przecież jest, przez ten czas "karencji" możemy stosować antykoncepcję?</p>
<p>Dziękuję z góry za pochylenie się nad naszą sprawą,</p>
<p>Z Panem Bogiem!</p>
<p>A.</p>
]]></description>
	<pubDate>Thu, 30 Mar 2017 13:50:27 +0000</pubDate>
</item>
</channel>
</rss>