<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
	<title>AbrahamiSara.pl - Temat: adopcja a kryzys</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/adopcja-a-kryzys/</link>
	<description><![CDATA[Portal dla Małżeństw Niepłodnych]]></description>
	<generator>Simple:Press Version 4.3.5</generator>
	<atom:link href="http://abrahamisara.pl/forum/?pytania-do-psychologa&#038;adopcja-a-kryzys&#038;xfeed=topic" rel="self" type="application/rss+xml" />
<item>
	<title>Aleksandra Siodmak </i></b>dnia adopcja a kryzys</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/adopcja-a-kryzys/#p527</link>
	<category>Pytania do psychologa</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/adopcja-a-kryzys/#p527</guid>
	<description><![CDATA[<p>Droga Mimi,</p>
<p> </p>
<p>Czytając Pani list, miałam poczucie, że z ogromną siłą i<br />
determinacją, pomimo kolejnych rozczarowań, prze Pani do realizacji swojego<br />
celu. Dzięki temu udało się Pani pokonać wiele trudności.<br />
Ta siła pewnie jeszcze nie raz się Pani przyda. </p>
<p>Kryzys pojawił się wtedy, gdy przeszkoda na Pani drodze nie leży na<br />
zewnątrz, poza małżeństwem, lecz wynika z decyzji męża. Trudno Pani<br />
zaakceptować fakt, że mąż może chcieć czego innego niż Pani.</p>
<p>Sama Pani zauważyła, że nie ma sensu zmuszać męża do<br />
podjęcia decyzji o adopcji. Dobrze, jeśli będzie to wolna decyzja Was obojga. Tymczasem<br />
czytając Pani list mam wrażenie, że rozpoczęliście z mężem swego rodzaju grę.<br />
Targujecie się próbując coś ugrać dla siebie. Może zamiast błagania,<br />
namawiania, stawiania warunków, warto usiąść razem i porozmawiać o swoich<br />
pragnieniach. Tak jak to było na początku Waszego małżeństwa. Mieliście wtedy<br />
wspólną wizję przyszłości. Dzięki niej udało Wam się pokonać wiele trudności.<br />
Może nadszedł czas by zrewidować tamtą wizję i stworzyć nową. Ważne, żeby była<br />
wspólna.</p>
<p>Być może warto zadać sobie pytanie: co jeśli nie będziemy<br />
mieli dzieci? Jak wtedy będzie wyglądało nasze życie i małżeństwo? Odpowiadając<br />
sobie razem na te pytania będziecie mieli szansę zobaczyć, jakie macie<br />
pragnienia, na czym Wam zależy, kim dla siebie jesteście. Taki powrót do<br />
zasadniczych pytań może Wam pomóc lepiej zrozumieć, dlaczego w tej konkretnej<br />
sytuacji dochodzi między Wami do konfliktu. Czasem warto wyjść pozna konkretną<br />
sytuację, by zobaczyć problem szerzej. Dzięki temu jest szansa na wypracowanie<br />
twórczego rozwiązania.</p>
<p>Chciałabym jeszcze nawiązać do wyrażonego przez Panią<br />
przekonania, że skoro nie może Pani przekonać męża, to widać jest Pani beznadziejną<br />
żoną. Zastanowiło mnie to i pomyślałam, że warto, żeby Pani też spróbowała się<br />
nad tym zastanowić. Czy to znaczy, że dobra żona to taka, której mąż zawsze<br />
ulega? Czemu miałoby tak być? Czy to, że mąż nie realizuje Pani pragnień<br />
oznacza, że jest Pani złą żoną? Jeśli tak Pani myśli, to dodatkowo się Pani<br />
rani. To że ktoś bliski nie realizuje wszystkich naszych pragnień, nie musi<br />
oznaczać, że nas odrzuca. W tej sytuacji mąż odrzuca możliwość adopcji dzieci,<br />
a nie Panią. Różnica jest zasadnicza. </p>
<p>Proszę spróbować zastanowić się nad tymi dwoma sprawami:<br />
sensem podejmowanych działań i nad poczuciem odrzucenia. Mam nadzieję, że<br />
pozwoli to Pani zobaczyć sytuację w nowym świetle i znaleźć rozwiązania, które<br />
pozwolą zjednoczyć Pani małżeństwo i przywrócić radość.</p>
<p>Jeśli ma Pani dalsze pytania, to proszę pisać.</p>
<p> </p>
<p>Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia.</p>
]]></description>
	<pubDate>Tue, 27 Aug 2013 09:49:48 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>Izabela Salata </i></b>dnia adopcja a kryzys</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/adopcja-a-kryzys/#p524</link>
	<category>Pytania do psychologa</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/adopcja-a-kryzys/#p524</guid>
	<description><![CDATA[<p>Droga mimi,</p>
<p>Twoja sytuacja jest bardzo trudna i niewątpliwie potrzebujesz profesjonalnego wsparcia.</p>
<p>Tak się jednak nieszczęśliwie złożyło, że Pani Psycholog jest obecnie na urlopie i nie jest w stanie odpowiedzieć na Twój post. Na odpowiedź możemy liczyć dopiero po 25 sierpnia.</p>
<p>Ze swojej strony mogę tylko zapewnić o modlitwie</p>
<p>Pozdrawiam bardzo ciepło</p>
]]></description>
	<pubDate>Sat, 17 Aug 2013 23:54:24 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>mimi </i></b>dnia adopcja a kryzys</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/adopcja-a-kryzys/#p519</link>
	<category>Pytania do psychologa</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/adopcja-a-kryzys/#p519</guid>
	<description><![CDATA[<p>Jestem "Nowa". Muszę z kimś porozmawiać, bo mam wrażenie, że zwariuję. Bardzo długo czekałam na mojego męża. Od samego początku narzeczeństwa mówiłam, że chcę mieć dzieci, nie wyobrażam sobie życia bez nich. Wybieraliśmy imiona i po slubie czekaliśmy niecierpliwie na ciążę. Niestety, bezskutecznie. Zaczęliśmy jeździć do lekarzy. Wszyscy postawili taką samą diagnozę – tylko in vitro. Nie zgodziliśmy się i postanowiliśmy adoptować dziecko lub dzieci. Trafiliśmy w kiepski czas- planowana zmiana prawa, likwidacja ośrodków adopcyjnych. Zrobilismy kurs, zapłaciliśmy dużo pieniędzy i … nasz ośrodek został zlikwidowany. Przenieśliśmy dokumenty. Czekaliśmy 1,5 roku na pierwszą propozycję. Chcieliśmy dziecko lub dzieci do 4, 5 lat. Zaproponowano nam&#160;maleństwo 10 lat.&#160;Po długich&#160;rozmowach mąż zdecydował się na spotkanie.&#160;I to był koszmar. Z drugiego ośrodka zaproponowano nam chore ciężko dziecko. Mąż odmówił. Mam żal. Małe, nawet nie 1 rok. Prosiłam, aby zmienił zdanie. Nic z tego. Przepłakałam 1,5 tygodnia.Sądziłam, że to będzie koniec propozycji. Dano nam jeszcze jedną szansę- telefon z informacją o zdrowym rodzeństwie.&#160;Ja- szczęśliwa. Mąż zaczął przeliczać,&#160;że nas na to nie stać. Chciałąm nawet szantażować emocjonalnie, ale przeczytałam list na waszym forum i stwierdziłam, że nie chcę takiej sytuacji, jaką ma mama Piotrusia. Błagałam męża, prosiłam na kolanach. I chyba jestem beznadziejną żoną, bo nie zmienił zdania. Najgorsze jest to, że adopcję traktuje jako argument kontra. Chciał, abym sprzedała ukochane pianino-m argument: nie będzie miejsca dla dzieci, mieszkanie jest za małe. Zaproponował kupno większego domu- argument- dzieci. Teraz obróciło się&#160;to przeciwko mnie. Argumentem przeciwko adopcji 2 dzieciaczków&#160;są raty za dom. Jedno takm dwoje nie. A ja czuję, że zwariuję. Nie mam pianina, dom, który tak mi się podobał zaczynam nienawidzieć. Dzisiaj obudziłam się z myślą o rozwodzie. Nie wierzę, że mąż chce tej adopcji. Niby mnie kocha,&#160;ale to, co dla mnie najważniejsze, dla niego jest nies&#160;</p>
]]></description>
	<pubDate>Fri, 16 Aug 2013 09:57:06 +0000</pubDate>
</item>
</channel>
</rss>