<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
	<title>AbrahamiSara.pl - Forum: Pytania do psychologa</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/</link>
	<description><![CDATA[Portal dla Małżeństw Niepłodnych]]></description>
	<generator>Simple:Press Version 4.3.5</generator>
	<atom:link href="http://abrahamisara.pl/forum/?pytania-do-psychologa&#038;xfeed=forum" rel="self" type="application/rss+xml" />
<item>
	<title>polimind </i></b>dnia żałoba w ciąży</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/zaloba-w-ciazy/#p888</link>
	<category>Pytania do psychologa</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/zaloba-w-ciazy/#p888</guid>
	<description><![CDATA[<p>Polecam poczytać ciekawy artykuł na ten temat <a href="https://neuroza.pl/zaloba/" rel="nofollow" target="_blank">https://neuroza.pl/zaloba/</a> Jeżeli nie radzimy sobie sami w takiej sytuacji i nie czujemy się bezpiecznie, zawsze warto skorzystać z pomocy psychologa.</p>
]]></description>
	<pubDate>Wed, 26 Jul 2023 19:42:54 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>Ewa </i></b>dnia niepłodność- warto o tym rozmawiać</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/nieplodnosc-warto-o-tym-rozmawiac/#p837</link>
	<category>Pytania do psychologa</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/nieplodnosc-warto-o-tym-rozmawiac/#p837</guid>
	<description><![CDATA[<p>Warto rozmawiać... Właśnie dziś 6 III 2018 r. emitowany jest program Warto rozmawiać  o demografii, rodzinie. Zaproszeni goście tutaj epatują swoimi dziećmi, im wiecej, tym lepiej... Trochę po prostu zazdrość bierze. I jeszcze to 500+, a jakoś mnie i mężowi na leczenie niepłodności nikt grosza nie da...<img src="/wp-content/forum-smileys/sf-cry.gif" alt="Cry" /></p>
]]></description>
	<pubDate>Tue, 06 Mar 2018 21:17:59 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>Michalinanna </i></b>dnia niepłodność- warto o tym rozmawiać</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/nieplodnosc-warto-o-tym-rozmawiac/#p638</link>
	<category>Pytania do psychologa</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/nieplodnosc-warto-o-tym-rozmawiac/#p638</guid>
	<description><![CDATA[<p>Natknęłam się ostatnio na taką książkę, niby kolejny poradnik, ale inny własnie "Naidzje na nowe życie. Poradnik dla marzących o dziecku".</p>
<p>Trafia do mnie, może i dla Was będzie czymś pomocnym. W tym 28 dniowym dzienniku odnalazłam swoje myśli, te niewypowiedziane, których się obawiałam... Czasem właśnie warto by ktoś inny je wypowiedział na głos by i dla nas stanowiło to ulge. I co najważniejsze to słowa kogoś, kto też się zmaga z niepłodnością, a nie wymyślone. </p>
]]></description>
	<pubDate>Wed, 22 Apr 2015 15:01:17 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>Aleksandra Siodmak </i></b>dnia adopcja a kryzys</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/adopcja-a-kryzys/#p527</link>
	<category>Pytania do psychologa</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/adopcja-a-kryzys/#p527</guid>
	<description><![CDATA[<p>Droga Mimi,</p>
<p> </p>
<p>Czytając Pani list, miałam poczucie, że z ogromną siłą i<br />
determinacją, pomimo kolejnych rozczarowań, prze Pani do realizacji swojego<br />
celu. Dzięki temu udało się Pani pokonać wiele trudności.<br />
Ta siła pewnie jeszcze nie raz się Pani przyda. </p>
<p>Kryzys pojawił się wtedy, gdy przeszkoda na Pani drodze nie leży na<br />
zewnątrz, poza małżeństwem, lecz wynika z decyzji męża. Trudno Pani<br />
zaakceptować fakt, że mąż może chcieć czego innego niż Pani.</p>
<p>Sama Pani zauważyła, że nie ma sensu zmuszać męża do<br />
podjęcia decyzji o adopcji. Dobrze, jeśli będzie to wolna decyzja Was obojga. Tymczasem<br />
czytając Pani list mam wrażenie, że rozpoczęliście z mężem swego rodzaju grę.<br />
Targujecie się próbując coś ugrać dla siebie. Może zamiast błagania,<br />
namawiania, stawiania warunków, warto usiąść razem i porozmawiać o swoich<br />
pragnieniach. Tak jak to było na początku Waszego małżeństwa. Mieliście wtedy<br />
wspólną wizję przyszłości. Dzięki niej udało Wam się pokonać wiele trudności.<br />
Może nadszedł czas by zrewidować tamtą wizję i stworzyć nową. Ważne, żeby była<br />
wspólna.</p>
<p>Być może warto zadać sobie pytanie: co jeśli nie będziemy<br />
mieli dzieci? Jak wtedy będzie wyglądało nasze życie i małżeństwo? Odpowiadając<br />
sobie razem na te pytania będziecie mieli szansę zobaczyć, jakie macie<br />
pragnienia, na czym Wam zależy, kim dla siebie jesteście. Taki powrót do<br />
zasadniczych pytań może Wam pomóc lepiej zrozumieć, dlaczego w tej konkretnej<br />
sytuacji dochodzi między Wami do konfliktu. Czasem warto wyjść pozna konkretną<br />
sytuację, by zobaczyć problem szerzej. Dzięki temu jest szansa na wypracowanie<br />
twórczego rozwiązania.</p>
<p>Chciałabym jeszcze nawiązać do wyrażonego przez Panią<br />
przekonania, że skoro nie może Pani przekonać męża, to widać jest Pani beznadziejną<br />
żoną. Zastanowiło mnie to i pomyślałam, że warto, żeby Pani też spróbowała się<br />
nad tym zastanowić. Czy to znaczy, że dobra żona to taka, której mąż zawsze<br />
ulega? Czemu miałoby tak być? Czy to, że mąż nie realizuje Pani pragnień<br />
oznacza, że jest Pani złą żoną? Jeśli tak Pani myśli, to dodatkowo się Pani<br />
rani. To że ktoś bliski nie realizuje wszystkich naszych pragnień, nie musi<br />
oznaczać, że nas odrzuca. W tej sytuacji mąż odrzuca możliwość adopcji dzieci,<br />
a nie Panią. Różnica jest zasadnicza. </p>
<p>Proszę spróbować zastanowić się nad tymi dwoma sprawami:<br />
sensem podejmowanych działań i nad poczuciem odrzucenia. Mam nadzieję, że<br />
pozwoli to Pani zobaczyć sytuację w nowym świetle i znaleźć rozwiązania, które<br />
pozwolą zjednoczyć Pani małżeństwo i przywrócić radość.</p>
<p>Jeśli ma Pani dalsze pytania, to proszę pisać.</p>
<p> </p>
<p>Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia.</p>
]]></description>
	<pubDate>Tue, 27 Aug 2013 09:49:48 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>Izabela Salata </i></b>dnia adopcja a kryzys</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/adopcja-a-kryzys/#p524</link>
	<category>Pytania do psychologa</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/adopcja-a-kryzys/#p524</guid>
	<description><![CDATA[<p>Droga mimi,</p>
<p>Twoja sytuacja jest bardzo trudna i niewątpliwie potrzebujesz profesjonalnego wsparcia.</p>
<p>Tak się jednak nieszczęśliwie złożyło, że Pani Psycholog jest obecnie na urlopie i nie jest w stanie odpowiedzieć na Twój post. Na odpowiedź możemy liczyć dopiero po 25 sierpnia.</p>
<p>Ze swojej strony mogę tylko zapewnić o modlitwie</p>
<p>Pozdrawiam bardzo ciepło</p>
]]></description>
	<pubDate>Sat, 17 Aug 2013 23:54:24 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>mimi </i></b>dnia adopcja a kryzys</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/adopcja-a-kryzys/#p519</link>
	<category>Pytania do psychologa</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/adopcja-a-kryzys/#p519</guid>
	<description><![CDATA[<p>Jestem "Nowa". Muszę z kimś porozmawiać, bo mam wrażenie, że zwariuję. Bardzo długo czekałam na mojego męża. Od samego początku narzeczeństwa mówiłam, że chcę mieć dzieci, nie wyobrażam sobie życia bez nich. Wybieraliśmy imiona i po slubie czekaliśmy niecierpliwie na ciążę. Niestety, bezskutecznie. Zaczęliśmy jeździć do lekarzy. Wszyscy postawili taką samą diagnozę – tylko in vitro. Nie zgodziliśmy się i postanowiliśmy adoptować dziecko lub dzieci. Trafiliśmy w kiepski czas- planowana zmiana prawa, likwidacja ośrodków adopcyjnych. Zrobilismy kurs, zapłaciliśmy dużo pieniędzy i … nasz ośrodek został zlikwidowany. Przenieśliśmy dokumenty. Czekaliśmy 1,5 roku na pierwszą propozycję. Chcieliśmy dziecko lub dzieci do 4, 5 lat. Zaproponowano nam&#160;maleństwo 10 lat.&#160;Po długich&#160;rozmowach mąż zdecydował się na spotkanie.&#160;I to był koszmar. Z drugiego ośrodka zaproponowano nam chore ciężko dziecko. Mąż odmówił. Mam żal. Małe, nawet nie 1 rok. Prosiłam, aby zmienił zdanie. Nic z tego. Przepłakałam 1,5 tygodnia.Sądziłam, że to będzie koniec propozycji. Dano nam jeszcze jedną szansę- telefon z informacją o zdrowym rodzeństwie.&#160;Ja- szczęśliwa. Mąż zaczął przeliczać,&#160;że nas na to nie stać. Chciałąm nawet szantażować emocjonalnie, ale przeczytałam list na waszym forum i stwierdziłam, że nie chcę takiej sytuacji, jaką ma mama Piotrusia. Błagałam męża, prosiłam na kolanach. I chyba jestem beznadziejną żoną, bo nie zmienił zdania. Najgorsze jest to, że adopcję traktuje jako argument kontra. Chciał, abym sprzedała ukochane pianino-m argument: nie będzie miejsca dla dzieci, mieszkanie jest za małe. Zaproponował kupno większego domu- argument- dzieci. Teraz obróciło się&#160;to przeciwko mnie. Argumentem przeciwko adopcji 2 dzieciaczków&#160;są raty za dom. Jedno takm dwoje nie. A ja czuję, że zwariuję. Nie mam pianina, dom, który tak mi się podobał zaczynam nienawidzieć. Dzisiaj obudziłam się z myślą o rozwodzie. Nie wierzę, że mąż chce tej adopcji. Niby mnie kocha,&#160;ale to, co dla mnie najważniejsze, dla niego jest nies&#160;</p>
]]></description>
	<pubDate>Fri, 16 Aug 2013 09:57:06 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>Marysia </i></b>dnia żałoba w ciąży</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/zaloba-w-ciazy/#p442</link>
	<category>Pytania do psychologa</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/zaloba-w-ciazy/#p442</guid>
	<description><![CDATA[<p>Dziękuję bardzo.</p>
<p>Magdalena</p>
]]></description>
	<pubDate>Sat, 30 Mar 2013 20:02:23 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>Aleksandra Siodmak </i></b>dnia żałoba w ciąży</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/zaloba-w-ciazy/#p441</link>
	<category>Pytania do psychologa</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/zaloba-w-ciazy/#p441</guid>
	<description><![CDATA[<p>Witam serdecznie,</p>
<p> </p>
<p>Pisze Pani w swoim liście, że obawia się niekorzystnego<br />
wpływu swoich emocji związanych z żałobą, na zdrowie dziecka, które Pani nosi.<br />
Wspomina Pani o pomyśle, by przeżyć żałobę po urodzeniu dziecka. Podejmuje Pani<br />
próby odsuwania od siebie trudnych emocji. Z Pani opisu wynika, że emocje<br />
związane z żałobą i tak wybuchają i wracają w najmniej oczekiwanych<br />
okolicznościach. W tym kontekście warto się zastanowić, czy Pani próby „nie doświadczania<br />
emocji” są skuteczne i czy jest to jedyny sposób radzenia sobie z tą sytuacją.</p>
<p> </p>
<p>Kiedy zaleca się ciężarnym, by unikały stresu oznacza to,<br />
żeby w miarę możliwości nie wchodziły w sytuacje, które narażą je na<br />
doświadczanie napięcia, oraz by starały się skutecznie radzić sobie z<br />
napięciem, którego i tak doświadczą. W Pani sytuacji nie można oczekiwać, że<br />
uniknie Pani emocji związanych z żałobą. Można powiedzieć, że i Pani i dziecku<br />
zdarzyła się trudna sytuacja, z którą musicie sobie jak najlepiej poradzić. W<br />
tej sytuacji warto zastanawiać się raczej nad sposobami radzenia sobie z<br />
emocjami, niż nad sposobami uniknięcia emocji, które już przecież są.</p>
<p> </p>
<p>Postaram się pokazać Pani, że wszystko, czego teraz Pani<br />
doświadcza jest zupełnie naturalne. W swoim liście opisuje Pani szok i<br />
zaprzeczanie, które zwykle towarzyszą nam na początkowym etapie żałoby. Pisze<br />
Pani też o smutku, żalu i płaczu. Są to emocje i reakcje naturalne dla żałoby i<br />
warto pozwolić sobie je przeżyć. Sama Pani zaobserwowała, że niezależnie od<br />
swoich chęci, wybucha Pani płaczem. Dynamika emocji ma to do siebie, że im<br />
bardziej staramy się jakąś emocję stłumić, czy wyprzeć, tym bardziej możemy się<br />
spodziewać, że znajdzie ona jakiś sposób na ujawnienie się. Czym bardziej Pani<br />
tłumi płacz, tym silniej może on potem wybuchać. Być może lepszą strategią byłoby<br />
pozwolenie sobie na przeżywanie smutki i żalu oraz płacz, wtedy gdy się<br />
pojawiają. Być może doświadczałaby ich Pani wtedy mniej intensywnie i rzadziej<br />
wiązałyby się z wybuchami.</p>
<p>Często oprócz zaprzeczania, smutku i żalu, żałobie<br />
towarzyszy gniew i pojawiające się pytania bez odpowiedzi („dlaczego ja?,<br />
dlaczego teraz?” Itp.). Mogą się pojawiać próby targowania się z Bogiem, czy z<br />
losem („jeśli zrobię coś, to sytuacja się odmieni” itp.). Nie wszystkich tych<br />
emocji musimy zawsze doświadczać. Warto jednak być świadomym, że takie emocje i<br />
myśli mogą towarzyszyć żałobie. Możemy wtedy potraktować je jako coś normalnego<br />
i pozwolić sobie na przeżycie ich bez dodatkowego napięcia i lęku, że dzieje<br />
się z nami coś dziwnego i szkodliwego.</p>
<p>Żałoba zwykle trwa kilka miesięcy, w ciągu których emocje będą<br />
miały różne nasilenie. Ostatecznie, przychodzi czas, kiedy jesteśmy pogodzeni<br />
ze stratą. Ale na to potrzeba czasu i pozwolenia sobie na przejście przez to<br />
wszystko, czego teraz Pani doświadcza. </p>
<p> </p>
<p>Stoi Pani też przed decyzją o uczestnictwie w pogrzebie<br />
babci. Warto przypomnieć sobie, jak wcześniej reagowała Pani w podobnych<br />
sytuacjach. Można też wziąć pod uwagę sposób reagowania Pani rodziny, zastanowić<br />
się, czy zwykle pogrzebom towarzyszą bardzo silne emocje, z którymi będzie Pani<br />
sobie trudno poradzić. Sama Pani musi ocenić, na ile będzie to traumatyczne<br />
przeżycie. Jeśli chodzi o sam proces przeżywania żałoby, to uczestnictwo w<br />
pogrzebie zwykle pomaga pogodzić się ze stratą. </p>
<p> </p>
<p>Kończąc, chciałabym podkreślić, że w tej i innych podobnych<br />
sytuacjach, warto wziąć pod uwagę to, że czasem walka z własnymi emocjami rodzi<br />
większe napięcie, niż samo przeżycie tych emocji.</p>
<p> </p>
<p>Mam nadzieję, że moja odpowiedź pomoże Pani poradzić sobie w<br />
tej trudnej sytuacji. Gdyby miała Pani dalsze wątpliwości lub pytania, postaram<br />
się na nie odpowiedzieć.</p>
<p> </p>
<p>Pozdrawiam serdecznie.</p>
]]></description>
	<pubDate>Thu, 28 Mar 2013 12:45:23 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>Marysia </i></b>dnia żałoba w ciąży</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/zaloba-w-ciazy/#p440</link>
	<category>Pytania do psychologa</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/zaloba-w-ciazy/#p440</guid>
	<description><![CDATA[<p>Witam, </p>
<p>Chciałabymm zapytać, jak przeżywać żałobę będąc w ciąży (zagrożonej)? Zmarła moja babcia, która była mi bardzo bliska, a obecnie jestem w 29 tygodniu ciąży. Nie chcę zaszkodzić synkowi moimi emocjami i przeżyciami. Mam wrażenie, że śmierć babci jeszcze do mnie nie dotarła, czuję się tak, jakbym była w szoku. Staram się, na ile to możliwe, unikać szlochania, żeby nie spowodować skurczy i jakoś tak "delikatnie" płakać, jak mi smutno, ale nie zawsze się to udaje. Próbuję sobie wmówić, że żałobę przeżyję po porodzie. Odwracam swoją uwagę od tej sytuacjii, czasem nawet żartuję z mężem, ale i tak w najmniej spodziewanym momencie po prostu płaczę, smutek i tak gdzieś mi tam towarzzyszy, nawet, jak się śmieję. Nie wiem czy taka taktyka jest dobra, co robić, żeby nie wywołać przedwczesnego porodu ani też jakiś problemów u dziecka? Zastanawiam się, czy uczestnictwo w pogrzebie jest dobrym pomysłem w tej sytuacji. Chociaż nie wiem, czy zdołam się powstrzymać... babcia mnie też wychowywała, kiedy mama była w pracy, razem mieszkaliśmy, dużo Jej zawdzięczam, również będąc mężatką i mam wiele wspomnień z nią związanych. Przypuszczam, że takie moje "oszukiwanie się" i tak nic nie da, i nawet jak nie pójdę na pogrzeb, to w końcu wybuchnę. Matwię się o maleństwo.</p>
<p>Z poważaniem</p>
<p>Magdalena</p>
]]></description>
	<pubDate>Thu, 28 Mar 2013 09:25:35 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>Aleksandra Siodmak </i></b>dnia Opóźniony wytrysk</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/opozniony-wytrysk/#p406</link>
	<category>Pytania do psychologa</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/opozniony-wytrysk/#p406</guid>
	<description><![CDATA[<p>Witam serdecznie,</p>
<p> </p>
<p>Pani list dotyka bardzo ważnego i delikatnego tematu, jakim jest<br />
seksualność. </p>
<p>Sama Pani dostrzega, jak bardzo wrażliwa jest to sfera.<br />
Wiele innych życiowych problemów może powodować trudności w funkcjonowaniu<br />
seksualnym (np. jak słusznie Pani zauważa – stres). Z drugiej strony, problemy<br />
w tej sferze przekładają się często na problemy w relacji z partnerem (np. frustrację,<br />
której Pani doświadcza). Dlatego warto zadbać, aby pojawiające się trudności<br />
rozwiązywać. Jeżeli problem trwa od wielu miesięcy i narasta, to możemy<br />
spodziewać się, że nie rozwiąże się sam, ani nie rozwiążemy go stosując<br />
dotychczasowe sposoby radzenia sobie. Warto zastanowić się nad zmianą podejścia<br />
do tematu.</p>
<p>Pani sugestia poszukania pomocy u specjalisty jest jednym z<br />
lepszych rozwiązań, jeśli doświadczają Państwo trudności w samodzielnym<br />
zmaganiu się z problemem. W tym miejscu jednak motywacja męża do podjęcia<br />
leczenia jest niezbędna. Jego niechęć do skorzystania z pomocy specjalisty może<br />
wynikać z różnych czynników. Bardzo często po prostu wstydzimy się mówić o<br />
problemach w sferze seksualnej. Dla wielu osób, szczególnie mężczyzn, kłopoty w<br />
tej dziedzinie powodują obniżenie poczucia własnej wartości i cierpienie<br />
psychiczne. Niektórym łatwiej jest w związku z tym uciec od problemu, niż z nim<br />
konfrontować. Przytaczam te przykładowe motywy unikania wizyty u specjalisty,<br />
aby mogła Pani spróbować popatrzeć na nie z perspektywy męża, lepiej go<br />
zrozumieć, co może pomóc Pani dać mu wsparcie w tej, trudnej dla niego,<br />
sytuacji.</p>
<p>Na podstawie Pani opisu nie można stwierdzić jednoznacznie<br />
skąd wynika problem męża.  Jeśli idąc za<br />
Pani przypuszczeniem, założymy, że źródło trudności jest psychiczne, można<br />
spróbować zastosować dwie strategie: poprawy komunikacji między Wami oraz<br />
redukcji stresu.</p>
<p>W Państwa sytuacji ważne jest, by ze sobą rozmawiać o<br />
problemie. Nie tylko o sposobach rozwiązania go, lecz przede wszystkim o tym,<br />
jakie budzi w Was emocje. Warto dzielić się tym, czego doświadczacie w trakcie<br />
zbliżenia seksualnego, byście mogli lepiej rozumieć swoje reakcje. Poruszony<br />
przez Panią przykład interpretacji przez męża Pani zachowań w trakcie współżycia<br />
jest jednym z takich tematów, którego omówienie może przynieść dobre efekty.</p>
<p>Ważne może być również zadbanie o warunki zewnętrzne, które<br />
mogą ułatwiać lub utrudniać współżycie. Sama Pani zauważa, że zwiana<br />
okoliczności zewnętrznych poprawia sytuację. Być może na co dzień mogą Państwo również<br />
postarać się o stworzenie atmosfery relaksu i swobody (może to wymagać wysiłku<br />
od Was obojga). Warto też zadbać o zredukowanie poziomu stresu w innych sferach<br />
życia.</p>
<p>Jeżeli szczera rozmowa (niejedna), wzajemna wrażliwość na<br />
swoje potrzeby oraz redukcja stresu, nie przyniosą rezultatu warto powrócić do<br />
tematu zwrócenia się o pomoc do specjalisty. Sfera seksualna jest bardzo ważna<br />
dla budowania relacji małżeńskiej, dlatego pozostawianie tego rodzaju problemu<br />
bez rozwiązania może rodzić dalsze problemy.</p>
<p> </p>
<p>Mam nadzieję, że ta odpowiedź pomoże Państwu w radzeniu<br />
sobie z problemem. W razie potrzeby zachęcam do dalszych pytań.</p>
<p> </p>
<p>Pozdrawiam.</p>
]]></description>
	<pubDate>Tue, 19 Feb 2013 19:55:01 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>noitome </i></b>dnia Opóźniony wytrysk</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/opozniony-wytrysk/#p404</link>
	<category>Pytania do psychologa</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/opozniony-wytrysk/#p404</guid>
	<description><![CDATA[<p>Witam. </p>
<p> </p>
<p>Trafiłam na to forum, szukając odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie.</p>
<p> </p>
<p>Mój mąż ma baaaardzo opóźniony wytrysk, co oznacza, że przeważnie w ogóle go nie ma :( Wiem, że z punktu widzenia biologii wszystko jest w porządku, bo na przykład na wyjazdach, gdy jesteśmy wypoczęci i spokojni, ten problem znika, natomiast w domu, gdy tak na co dzień żyjemy w stresie, byle drobnostka wystarczy, by mąż się rozproszył i wtedy z wytrysku nici... Dodatkowym problemem-nieproblemem jest to, że on ogromnie się przejmuje tym, by nie sprawiać mi bólu, żebym jak najlepiej przeżywała doświadczenie współżycia i nawet jakieś głośniejsze westchnienie czy mój jęk jakby blokuje go i nie pozwala mu dojść do końca. Efekt jest taki, że nawet nie umiemy określić, czy jesteśmy płodni, czy nie, bo nie mamy możliwości przekonać się o tym. Pocieszam się tym, że jesteśmy względnie młodzi (przed 30-tką) i dopiero 1, 5 roku żyjemy w małżeństwie, ale nie chcę łudzić się, że "to" samo minie, skoro do tej pory jakoś nie minęło, a wręcz wydaje mi się, że jest gorzej. Im dłużej czekam, tym bardziej sfrustrowana jestem, ponieważ czuję, że współżycie nie jest pełne, a mogłoby być i powinno być. Zaczyna brakować mi cierpliwości i nie umiem udawać, że wszystko jest w porządku.</p>
<p> </p>
<p>Niestety, nie udaje mi się przekonać męża do wizyty u psychologa czy seksuologa.</p>
]]></description>
	<pubDate>Sat, 16 Feb 2013 19:49:46 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>Aleksandra Siodmak </i></b>dnia kryzys małżeński, adopcja, chęć posiadania "własnego" dziecka</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/kryzys-malzenski-adopcja-chec-posiadania-wlasnego-dziecka/#p347</link>
	<category>Pytania do psychologa</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/kryzys-malzenski-adopcja-chec-posiadania-wlasnego-dziecka/#p347</guid>
	<description><![CDATA[<p>Witam serdecznie Pani Agnieszko,</p>
<p>Kończąc swój list, pyta Pani, jak rozmawiać z mężem. Myślę, że odpowiedź na to pytanie jest kluczowa w tej trudnej sytuacji, w jakiej się Państwo znajdują. Czytając Pani list odnoszę wrażenie, że to właśnie problemy w komunikacji i brak otwartości w relacji mogą być przyczyną kłopotów. Zwykle trudno samemu poradzić sobie z problemem, który narasta od wielu lat. Dlatego serdecznie polecam wizytę u terapeuty rodzinnego. Dzięki terapii łatwiej będzie Państwu odbudować relacje, nauczyć się otwartości, nauczyć się, jak ze sobą rozmawiać.</p>
<p>Nie da się ukryć, że podjęcie terapii wymaga zaangażowania i Pani i męża. Jest niezwykle ważnym, by decyzje w rodzinie podejmowane były wspólnie. Być może właśnie Państwa decyzja o adopcji jest przykładem takiej decyzji, która faktycznie, nie została podjęta przez Pani męża. Konsekwencją tego może być jego obecna trudność w odnalezieniu się w tej sytuacji. Fakt, że to mąż otwarcie wyraża złość i wycofuje się z relacji nie oznacza jednak, że to jego problem będzie jedynym przedmiotem terapii. W terapii rodzin cały system rodzinny i wzajemne oddziaływania na siebie człoków rodziny są głównym punktem zainteresowania. Dlatego zmiany wynikające z pracy terapeutycznej mogą dotyczyć każdego z Was. Być może świadomość takiego charakteru proponowanej terapii pomoże mężowi w podjęciu decyzji.</p>
<p>Pani intuicja, że warto szybko zadziałać, żeby poprawić relacje w rodzinie, jest bardzo słuszna. Im dłużej trwa proces burzenia relacji, tym trudniej potem ją odbudować. Bardzo ważnym aspektem tej sytuacji jest dobro synka, za którego wzięli Państwo wspólnie odpowiedzialność.</p>
<p>Gdyby potrzebowali Państwo pomocy w znalezieniu terapeuty, postaram się pomóc w miarę swoich możliwości i pokierować do doświadczonych specjalistów.</p>
<p>Życzę powodzenia. Mam nadzieję, że uda się Państwu odnaleźć szczęście.</p>
<p>Pozdrawiam.</p>
<p>Aleksandra Siódmak</p>
]]></description>
	<pubDate>Sat, 24 Nov 2012 20:18:04 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>Agnieszka </i></b>dnia kryzys małżeński, adopcja, chęć posiadania "własnego" dziecka</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/kryzys-malzenski-adopcja-chec-posiadania-wlasnego-dziecka/#p335</link>
	<category>Pytania do psychologa</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/kryzys-malzenski-adopcja-chec-posiadania-wlasnego-dziecka/#p335</guid>
	<description><![CDATA[<p>witam serdecznie. Kiedyś mogłabym napisać - jesteśmy szczęśliwymi rodzicami adoptowanego synka Piotrusia - dzisiaj po 3 latach od adopcji mogę napisać że tylko ja jestem szcześliwą mamą. Nasza historia zaczęła sie 9 lat temu - po naszym ślubie 3 lata leczylam sie po wszystkich możliwych specjalistach a dziecka i tak nie było.Okazało sie w mięzyczasie że moj mąż też nie może mieć dzieci. Rozpacz nasza była ogromna. ja jednak nosiłam chyba od zawsze pragnienie stworzenia domu dla dziecka porzuconego. Rozmawiałam z mężem 2 latai w koncu zdecydował sie rozpocząć kurs adopcyjny. Na warsztatach przechodząc po wszystkich etapach straty dziecka nienarodzonego mój mąż przeprosił mnie przy wszsytkich 9 parach, pani psycholog za to ze kazał mi sie leczyć- powiedział że jest gotowy na przyjęcie dziecka adoptpwanego. Rozpoczęliśmy kurs a potem czekaliśmy rok na telefon. Piotruś jest z nami juz 3 lata, adoptowaliśmy go w wieku 3 lat (dziecko nie mówiło) Wiele sie zmieniło od tego czasu jeśli chodzi o mojego męża - od złości frustracji do alkoholizmu - a jedyny problem - nie zaakceptowal Piotrusia. po roku od adopcji miał juz żal ze wszyscy w pracy mu mówili ze jak adoptujemy to ja sie odblokuje i bedziemy mieć swoje dziecko (przed adopcją nie usłyszałam tych strasznych słów)obecnie przechodzimy poważny kryzys małżeński -  żyjemy jakby w 2 odrębnych światach - mój mąż coraz bardziej odsuwa sie od nas i zapija wszystko alkoholem. jak sie upije do upadłego to mówi ze to ostatnia szansa i ze mamy iść na zabieg in vitro, ze chce mieć swoje dziecko, ze  nie pogodził sie z tym ze Pan Bóg  jest dla niego taki okrutny. Nie  potrafię już do niego dotrzeć, nie wiem jak rozmawiać z moim mężem , wszystko go drażni. jakiekolwiek rozmowy odbiera jako atak na swoją osobę. Bardzo chę ratować nasze małżeństwo dlate3go proszę o pomoc, jak rozmawiać z moim mężem? boję sie ze nasze małżeństwo runie - bo jak długo może żyć Piotruś z takim odtrąceniem przez tate. czy da sie uleczyć takie zranienia?- bo jeśli moj mąż nie zaakceptuje Piotrusia to jaki sens ma nasze małżeństwo?Proszę o pomoc i odpowiedź</p>
]]></description>
	<pubDate>Tue, 20 Nov 2012 11:17:03 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>Izabela Salata </i></b>dnia Grupy wsparcia.</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/grupy-wsparcia/#p307</link>
	<category>Pytania do psychologa</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/grupy-wsparcia/#p307</guid>
	<description><![CDATA[<p><strong>doramora napisał: </strong></p>
<blockquote><p>
Jestem „nowa”.  Bardzo</p>
<p>się cieszę, że trafiłam na waszą stronę. Oboje z mężem borykamy się z problemem.</p>
<p>Cieszę się, że mam taką stronę też z tego powodu, że jesteśmy wierzący a aspekt</p>
<p>religijny w takim podejściu jest dla nas bardzo ważny.</p>
</blockquote>
<p>I my również :) Witamy serdecznie!</p>
<blockquote><p>
 zapisać się do grupy wsparcia i</p>
<p>posłuchać jak sobie z tym radzić. Niestety szukałam w necie ale nie doszukałam</p>
<p>się miejsca takich spotkań.</p>
</blockquote>
<p>Pani psycholog "sprzedała" mi to pytanie, więc gościnnie odpowiadam tym razem ja.</p>
<p>Nie wiem nic na temat stricte grup wsparcia. Słyszałam o istnieniu  takiej grupy w Warszawie (ale to chyba nieaktualna informacja). W Krakowie nic takiego nie ma, obawiam się, że we Wrocławiu też może być ciężko. </p>
<p>Natomiast na pewno bardzo dobrą grupą wsparcia (choć nie do końca w tym sensie, o jakim myślał lekarz) są funkcjonujące Duszpasterstwa Małżeństw Niepłodnych - w Krakowie, Siemianowicach Śl. Jest tam czas nie tylko na modlitwę, ale i wzajemne poznanie się, odczucie mocy wspólnoty i uzyskanie wsparcia właśnie.  Zapraszamy też na rekolekcje: <a href="http://abrahamisara.pl/wydarzenia/8-12-krakow-z-nich-zas-najwieksza-jest-milosc/" rel="nofollow" target="_blank">http://abrahamisara.pl/wydarze.....st-milosc/</a> </p>
<p>Kiedyś ktoś rozmawiał ze mną o powstaniu takiego Duszpasterstwa we Wrocławiu - może w międzyczasie zaistniało? Proszę nam napisać, jeśli cokolwiek więcej będzie Pani wiedzieć. </p>
<p>Pozdrawiam serdecznie</p>
]]></description>
	<pubDate>Tue, 30 Oct 2012 00:24:53 +0000</pubDate>
</item>
<item>
	<title>doramora </i></b>dnia Grupy wsparcia.</title>
	<link>http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/grupy-wsparcia/#p292</link>
	<category>Pytania do psychologa</category>
	<guid isPermaLink="true">http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-psychologa/grupy-wsparcia/#p292</guid>
	<description><![CDATA[<p>Witam,</p>
<p>Jestem „nowa”.  Bardzo<br />
się cieszę, że trafiłam na waszą stronę. Oboje z mężem borykamy się z problemem.<br />
Cieszę się, że mam taką stronę też z tego powodu, że jesteśmy wierzący a aspekt<br />
religijny w takim podejściu jest dla nas bardzo ważny. Pozostałe strony, które<br />
przeglądałam to owszem też porady ale nie było w nich tego czegoś. </p>
<p>Właściwie nie wiem od czego zacząć.</p>
<p>Jestem z Wrocławia. Po ostatniej wizycie u kolejnego lekarza<br />
(nie ukrywam, że przyjęliśmy z mężem, że najlepiej zasięgnąć porady kilku<br />
specjalistów a nie opierać się na diagnozie jednego) jak przedstawiałam w<br />
szczegółach o co z nami chodzi, po zakończeniu moich opowieści jako jedyny<br />
lekarz zasugerował, że sposób w jaki opowiadam o chęci posiadania dziecka może<br />
też stanowić problem. Oczywiście nie wiedziałam o co mu chodzi. Więc wyjaśnił,<br />
że moje myślenie i ta ogromna chęć mogło spowodować blokadę. Powiedział, że<br />
powinnam albo porozmawiać ze specjalistą albo zapisać się do grupy wsparcia i<br />
posłuchać jak sobie z tym radzić. Niestety szukałam w necie ale nie doszukałam<br />
się miejsca takich spotkań. Stąd moje pytanie do Pani. Może ma Pani wiedzę<br />
dokąd możemy się zgłosić?</p>
<p>W sobotę wybieramy się na spotkanie organizowane przez<br />
Fundację Evangelium Vitae Siostry Boromeuszki, żeby zapoznać się z metodą  leczeniem Naprotechnologii i zamierzam zapytać<br />
czy z ich strony coś jest organizowane ale skoro mam możliwość to pytam Pani. </p>
<p> </p>
<p>Dziękuję za pomoc.</p>
<p>Dorota</p>
]]></description>
	<pubDate>Wed, 24 Oct 2012 18:20:18 +0000</pubDate>
</item>
</channel>
</rss>