AbrahamiSara.pl - Grupa: Forum główne http://abrahamisara.pl/forum/?group=2 Simple:Press Version 4.3.5 ks. Grzegorz </i></b>dnia Zdrada http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/zdrada/#p863 Pytania do księdza http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/zdrada/#p863 Szczęść Boże!

Słusznie rozeznaje Pani w sumieniu, że podczas spotkań z kolegą ze studiów zostały przekroczone granice tego, co jest moralnie dopuszczalne. Nawet gdyby Pani nie była w związku ze swoim chłopakiem pocałunki lub dotyk, zwłaszcza podejmowane w celu wywołania pobudzenia zmysłowego, należałoby ocenić z punktu widzenia etycznego negatywnie. Oczywiście fakt, że jest Pani w relacji z chłopakiem, którą obydwoje traktujecie poważnie i myślicie o wspólnym budowaniu życia w małżeństwie zobowiązuje dodatkowo do lojalności. Z jednej strony jest prawdą, że nie jesteście małżeństwem i nie jesteście zobowiązani wobec siebie do takiej wierności jak mąż i żona: nie podjęliście ostatecznych decyzji, nadal rozeznajecie i każde z Was ma prawo – gdyby któreś uznało, iż z jakichś powodów małżeństwo między Wami nie jest możliwe – odejść i budować relację z kimś innym. Z drugiej strony jednak jest również prawdą, że nie traktujecie się jak zwykli znajomi, lecz jesteście w szczególnej relacji, pragniecie pielęgnować miłość między sobą i na ten moment bierzecie poważnie pod uwagę możliwość zawarcia w przyszłości małżeństwa. Budowanie takiej relacji wymaga wzajemnej lojalności.

Jeśli miała miejsce sytuacja, w której tej lojalności zabrakło to istotny jest powrót do niej. Jak rozumiem to już się stało: Pani postawa jest potwierdzeniem, że zależy Pani na pielęgnowaniu relacji z chłopakiem. Ważne jest, by popełnione zło oddać Bogu i powierzyć się Jego przebaczającej miłości. Dzieje się to poprzez przystąpienie do sakramentu pokuty, w którym Bóg naprawdę uwalnia od grzechów, daje nowy początek i pomaga, by nie koncentrować uwagi na przeszłości. Powracanie do niej ma sens tylko po to, by wyciągnąć wnioski pomagające unikać zła teraz i w przyszłości. A jednym z wniosków, który się nasuwa jest prawda o tym, że potrzebna jest zawsze roztropność w relacjach z innymi, by unikać takich okoliczności i sytuacji, które tworzą okazję do przekroczenia granic. Pyta Pani, czy powiedzieć chłopakowi o wydarzeniu z kolegą ze studiów… Najważniejsze jest pozostawienie grzechu w konfesjonale i nawrócenie. Konieczności wychodzenia przez Panią z inicjatywą rozmowy na ten temat nie ma, dużo istotniejsze jest potwierdzenie decyzji budowania relacji poprzez postawę lojalności wobec chłopaka. 

Pozdrawiam.

]]>
Tue, 12 Jun 2018 00:10:58 +0000
Wercia8619 </i></b>dnia Żółte znaczki z dzidziusiem http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-instruktora/zolte-znaczki-z-dzidziusiem/#p862 Pytania do instruktora http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-instruktora/zolte-znaczki-z-dzidziusiem/#p862 Witam, od niedawna uczymy sie z mężem metody Creighton w celu odkładania poczęcia. Ostatnio dostaliśmy żółte znaczki. Czy jesli mam śluz typu pekowego w fazie popeakowej to mam wkleić żółty znaczek z dzidzusiem czy biały znaczek z dzidziusiem?? Oczywiście niezależnie od kolorów tla pod dzidziusiem instrukcja postępowania jest taka sama. Ja uważam, że zółty z dzidziusiem, mąż uważa, że biały.

]]>
Sat, 02 Jun 2018 14:45:30 +0000
Aniaania </i></b>dnia Czyny nieskromne. Spowiedź. http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/czyny-nieskromne-spowiedz/#p861 Pytania do księdza http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/czyny-nieskromne-spowiedz/#p861 Szczęść Boże,

moje pytanie jest dość wstydliwe. Przepraszam, że piszę tu o czymś takim, ale nie umiem sobie poradzić, mimo, że jestem osobą dorosłą.

Dopuściłam się grzechu, który mogłabym opisać jako próba stosunku analnego. Nie odbył się pełen stosunek, praktycznie od razu to przerwałam, ale można powiedzieć że pojawił się taki pomysł/zamiar i próba.

Każdy kontakt o charakterze seksualnym przed ślubem jest grzechem, ale czy nazywanie takich grzechów jako "dopuszczenie się czynów nieskromnych z chłopakiem" nie jest zbyt ogólnikowe? Chce być podczas spowiedzi szczera, ale nie chcę, aby to co powiem brzmiało wulgarnie.

Piszę tu głównie dlatego, ponieważ zaczęło mnie coś męczyć. A mianowicie to, że jakiś czas temu wyspowiadałam się z wyżej wymienionego grzechu mówiąc "dopuściłam się czynów nieskromnych z chłopakiem", ponieważ wydawało mi się niestosowne opisać to tak jak opisałam na forum. Oprócz tego dopuściłam się innych bezwstydnych pieszczot, dotyków, pocaunków nieskromnych.

Teraz mam wyrzuty sumienia i czuję się jakbym to zataiła, jakbym wszystkie grzechy (mówiąc dosadnie) "wrzuciła do jednego worka", bo tak jest łatwiej. Boję się, że nie nazwałam wszyskiego po imieniu, że może zataiłam przez to grzechy. Z drugiej strony boję się, że takie opisywanie jest niestosowne podczas Spowiedzi. 

Czy na kontakty seksualne przed ślubem odpowiednie jest określenie "dopuściłam się czynów nieskromnych z chłopakiem"? Czy oznacza to może tylko współżycie przed ślubem, a każdą inną "formę" należy nazwać po imieniu? 

Nie chcę też, aby to wyglądało, że Spowiedź traktuje w taki sposób, że szukam "formułki" aby coś powiedzieć i mieć to z głowy. Powinno się mówić, tak jak się czuję zgodnie ze swoim sumieniem. Chcę nawet wyznać na najbliżej spowiedzi, tak jak napisałam na forum, ale mam obawy czy to stosowne, czy wypada w ogóle użyć takiego słowa spowiadając się. Przepraszam Księdza za takie pytanie i bardzo proszę o odpowiedź i pomoc w tej kwestii. Pozdrawiam. 

]]>
Sat, 26 May 2018 13:19:04 +0000
annakowalska </i></b>dnia Zdrada http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/zdrada/#p860 Pytania do księdza http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/zdrada/#p860 Szczęść Boże. Prosze księdza bardzo proszę o odpowiedź. Od prawie 4 lat jestem w związku z chłopakiem, nie jesteśmy narzeczeństwem. Nie dawno doszło do sytuacji, w której zaczełam spotykać się z kolegą ze studiów, niestety doszło do pocałunków, dotykania się itd... natomiast nie doszło do współżycia. Naprawde nie wiem dlaczego pozwoliłam na to, żałuje tego bardzo i nie moge sobie z tym poradzić. Przestałam to teraz robić, unikam kontaktu z tym chłopakiem chociaż widujemy się bo chodzimy razem na studia, jednak nie stwarzam zadnych sytuacji i nie chce. Chce być wierna chłopakowi którego bardzo kocham. Czy jest to zdrada? Czy powinnam się z tego spowiadać? Czy powinnam powiedzieć prawdę chłopakowi? Chcę być z nim, oboje pragniemy małżeństwa. Wiem, że ten portal ma troche inny kierunek i cel, ale ciężko znaleźć gdziekolwiek pomoc, proszę o odpowiedź i modlitwę.

]]>
Sun, 20 May 2018 17:12:46 +0000
ks. Grzegorz </i></b>dnia Monitor Cyklu http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/monitor-cyklu/#p859 Pytania do księdza http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/monitor-cyklu/#p859 Postanowienie poprawy, czyli niegrzeszenia w przyszłości powinno wyrażać się nie tylko w decyzji na unikanie samego grzechu, ale również w zdecydowanym postanowieniu unikania dobrowolnej okazji do grzechu. Jeśli zatem Pan wie, że wiedza dotycząca rytmu płodności dziewczyny sprzyja popełnieniu przez Pana grzechu, to należy unikać wchodzenia w posiadanie takiej wiedzy. Rozeznanie, czy dokonywać samego pomiaru, czy też nie należy raczej do drugiej strony. Monitorowanie cyklu samo w sobie jest obojętne moralnie. O ostatecznej ocenie moralnej takiego działania decyduje cel przeprowadzania pomiarów. Monitorowanie cyklu jest dobre, jesli celem pomiarów jest np. poznanie funkcjonowania własnego organizmu, by móc wykorzystać tę wiedzę aktualnie dla własnego pożytku (np. dbałość o zdrowie) lub w przyszłości do świadomego planowania wielkości rodziny po zawarciu małżeństwa. Jeśli natomiast celem monitorowania jest zdobycie wiedzy, kiedy podejmować współżycie przedmałżeńkie, to staje się ono moralnie złe. Wyrazem postanowienia poprawy jest zaprzestanie takiego działania.

Pozdrawiam 

]]>
Tue, 24 Apr 2018 22:26:39 +0000
student94 </i></b>dnia Monitor Cyklu http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/monitor-cyklu/#p858 Pytania do księdza http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/monitor-cyklu/#p858 Precyzuję - Czy postanowienie poprawy i postanowienie nie grzeszenia w przyszlosci jest wystarczające, czy trzeba rowniez zaprzestac pomiarow komputerem cyklu aby "dopelnic" postanowiania poprawy (tak jak konieczne jest odstawienie tabletek hormonalnych).

]]>
Thu, 19 Apr 2018 15:04:11 +0000
ks. Grzegorz </i></b>dnia Monitor Cyklu http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/monitor-cyklu/#p857 Pytania do księdza http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/monitor-cyklu/#p857 Szczęść Boże!

Prawdę mówiąc nie jestem pewien, czy dobrze rozumiem Pana pytanie… Warunkiem ważności spowiedzi jest szczere wyznanie grzechów ciężkich i żal za nie połączony z postanowieniem poprawy, czyli postanowieniem niegrzeszenia w przyszłości. Warunkiem ważności spowiedzi w sytuacji opisanej przez Pana jest zatem postanowienie zaprzestania współżycia. Współżycie przedmałżeńskie jest zawsze grzechem. Monitorowanie cyklu samo w sobie jest obojętne moralnie. Staje się moralnie złe, gdy jest prowadzone po to, by pomagało w popełnianiu grzechu. Jeśli to co napisałem nie rozwiewa Pana wątpliwości, proszę o doprecyzowanie pytania.

Pozdrawiam

]]>
Thu, 19 Apr 2018 01:30:10 +0000
student94 </i></b>dnia Monitor Cyklu http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/monitor-cyklu/#p856 Pytania do księdza http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/monitor-cyklu/#p856 Piszę z pytaniem, i na wstępie chciałbym prosić o konkretna i klarowna odpowiedz, mimo tego iż wiem ze w naszej wierze i religii nie ma tylko czerni i bieli. Sam kształcę się w kierunku zawodu w którym nie można jednoznacznie powiedzieć TAK lub NIE i wiem jak trudne może być podanie odpowiedzi (też lekarz). 

Wspólnie z dziewczyna jesteśmy osobami wierzącymi, i kochamy się zarówno duchowo jak i fizycznie… stosujemy metodę "antykoncepcji" jaka jest nowoczesny monitor cyklu. 

Jest to urządzenie które propagowane jest na cyklach przedmałżeńskich jako alternatywa dla kalendarzyka płodności, ze względu na te sama metodę działania i braku ingerencji w naturalność i zdrowie kobiety. Metodę te łączymy z prezerwatywa… 

Tu pojawia się moje pytanie. 

Urządzenie uczy się przez okres 3 miesięcy i dopiero po takim czasie wskazuje prawidłowo cykl płodności kobiety. 

W okresie wielkanocnym przystąpiliśmy do spowiedzi. Czy warunkiem ważności spowiedzi jest zaprzestanie pomiarów? 

Mamy rozterkę sumienia ponieważ z jednej strony pomiary dają nam "okazje" do grzechu, z drugiej strony metoda to "łatwiejszy" kalendarzyk który jest akceptowalny przez kościół. 

Proszę o odpowiedz.

]]>
Tue, 17 Apr 2018 14:48:54 +0000
amandi </i></b>dnia Dylemat http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/dylemat-2/#p855 Pytania do księdza http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/dylemat-2/#p855 Dziękuję bardzo za odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie.

]]>
Sat, 14 Apr 2018 13:33:28 +0000
ks. Grzegorz </i></b>dnia Czy rozgrzeszenie jest ważne? http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/czy-rozgrzeszenie-jest-wazne/#p854 Pytania do księdza http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/czy-rozgrzeszenie-jest-wazne/#p854 Szczęść Boże! 

Podczas spowiedzi istnieje obowiązek wyznania grzechów śmiertelnych oraz istotnych okoliczności zmieniających rodzaj grzechu. Spowiedź jest świętokradzka, gdy spowiadający się świadomie zataja grzechy ciężkie i/lub wspomniane okoliczności. Istotna jest świadomość podczas wyznania, że powinno się powiedzieć o konkretnym grzechu i/lub podać informacje, które zmieniają jego charakter. Jeśli spowiadający się podczas oskarżenia się z win ma taką świadomość i pomimo jej istnienia nie wyznaje grzechu i/lub istotnych informacji, to jest to zatajenie. Mam nadzieję, że te ogólne zasady pomogą rozstrzygnąć wątpliwości. Jeśli nie zachęcam, by rozstrzygnięcia dokonać przy pomocy spowiednika w konfesjonale. 

Pozdrawiam

]]>
Wed, 11 Apr 2018 23:09:37 +0000
ks. Grzegorz </i></b>dnia Miłość i seks http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/milosc-i-seks/#p853 Pytania do księdza http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/milosc-i-seks/#p853 Szczęść Boże!

Odpowiadam na Twój wpis z bardzo dużym opóźnieniem, za co przepraszam. Pytania zawarte w nim są ważne i dlatego nadrabiam zaległości z nadzieją, że to co napiszę będzie wciąż pomocne zarówno dla Ciebie, jak i dla tych, którzy śledzą forum. Poruszony problem to seks przed ślubem. Warto zastanowić się nad tym, dlaczego Kościół mówi zdecydowanie „nie” współżyciu przed zawarciem małżeństwa. W przybliżeniu się do odpowiedzi na to pytanie może pomóc zrozumienie jaki jest głębszy sens współżycia.  

Otóż, nie ulega wątpliwości, że miłość to coś dużo więcej niż seks. Seks ma sens tylko wtedy, gdy jest wyrazem miłości między dwiema osobami; i to nie miłości jakiejkolwiek, ale miłości, która jest „pójściem na całość”. Tylko wtedy, gdy mężczyzna i kobieta decydują się, by we wzajemnej miłości iść „na całość”, mają prawo wyrażać tę decyzję w języku ciała poprzez seks. Wtedy to, co dzieje się na poziomie życia intymnego jest adekwatne do tego, jaką miłością siebie kochają, czyli jest zgodne z prawdą. Obawiam się, że to co napisałem dotychczas w kilku zdaniach może nie być klarowne. Spróbuję zatem dojaśnić…

W zbliżeniu intymnym mężczyzna i kobieta oddają się sobie całkowicie: czynią z siebie samych (ze swojego ciała, uczuć, ducha) całkowity dar dla drugiego (więcej dać się drugiemu nie da). Ten całkowity dar z siebie jest jedynym w swoim rodzaju „językiem” miłości: zjednoczenie seksualne wyraża w języku ciała miłość, która jest pójściem „na całość”. I taki jest najgłębszy sens seksu. Nietrudno spostrzec, że ten język może być mówieniem sobie przez dwie osoby prawdy o ich miłości, albo wzajemnym oszukiwaniem siebie. Gdy dwie osoby rzeczywiście zadecydowały, że w miłości względem siebie idą „na całość”, to w zjednoczeniu intymnym językiem ciała mówią sobie prawdę o wzajemnej miłości („Oddaję ci się w całości, bo kocham cię „na maksa” = w języku ciała mówię ci jak jest naprawdę). Jeśli jednak tej decyzji o pójściu w miłości „na całość” (jeszcze) nie ma, to współżycie staje się mówieniem w języku ciała nieprawdy („Oddaję się tobie całkowicie, ale nie kocham cię (jeszcze) „na maksa” = w języku ciała mówię ci co innego, a faktycznie jest coś innego). I generalnie w całej ocenie moralnej współżycia o tę zgodność z prawdą chodzi. Jeśli seks jest zgodny z prawdą o miłości, jaka łączy dwoje ludzi, to jest moralnie godziwy. Jeśli natomiast jest kłamstwem, to nie można go zaakceptować.

Trzeba jeszcze koniecznie doprecyzować co to znaczy pójść „na całość” w miłości i skąd dwie osoby w związku mają wiedzieć, że obydwoje idą „na tę całość”. Iść w miłości „na całość” znaczy przede wszystkim: 

1. kochać drugiego jak nikogo innego. Kocham cię, idąc „na całość”, to znaczy jesteś jedynym/jesteś jedyną, którą kocham „na maksa”. Nie da się przecież kochać „na maksa” 3 osób jednocześnie. Iść w miłości „na całość” oznacza zatem kochać jedną jedyną osobę miłością szczególną, miłością wyłączną;

2. kochać drugiego bez ograniczeń czasowych. Kocham cię, idąc „na całość”, to znaczy jesteś jedynym/jesteś jedyną, którą będę kochał w przyszłości „na maksa”. Kłóci się przecież z pójściem w miłości „na całość” założenie, że ograniczam miłość do ciebie do 5, 10, 20 lat, albo do momentu w czasie kiedy mi się znudzisz lub spotkam kogoś bardziej atrakcyjnego. Iść w miłości „na całość” oznacza zatem kochać konkretną osobę miłością wierną;

3. kochać drugiego w całości. Kocham cię, idąc „na całość”, to znaczy akceptuję cię takiego jaki/taką jaka jesteś, najpierw z tym wszystkim, co jest z natury wpisane w bycie mężczyzną/bycie kobietą. Jednym z takich istotnych wymiarów jest zdolność do przekazania życia (płodność). I tę twoją zdolność przyjmuję i szanuję. Iść w miłości „na całość” oznacza zatem również kochać konkretną osobę taką jaka jest. 

To jest pewnie minimum w pójściu w miłości „na całość”. I to pójście „na całość” nie jest w pierwszym rzędzie owocem uczucia, ale wymaga decyzji. Uczucia mogą pomagać, ale najważniejsze jest owo „chcę” kochać cię takiego jakim jesteś/taką jaka jesteś miłością wyłączną i wierną. Skąd dwie osoby (i inni) mają wiedzieć, że decyzja pójścia w miłości „na całość” nastąpiła? Poprzez jasne jej wyrażenie wobec siebie, świadków i – jeśli są ochrzczeni – wobec Boga. To powiedzenie sobie oficjalnie nawzajem „chcę iść z tobą w miłości na całość” sprawia, że dwie osoby stają się małżeństwem. I otwiera też możliwość wyrażania w języku ciała tego, co jest stanem faktycznym. Trzeba więc zawsze na seks patrzeć w perspektywie miłości. W taki sposób spogląda na życie intymne Kościół i stara się – także poprzez jasne wskazywanie na to, co jest dobre, a co złe – zwracać uwagę na znaczenie współżycia jako znaku pójścia w miłości „na całość”, które realizuje się w praktyce poprzez zawarcie małżeństwa. 

Wracając jeszcze do pytań wyrażonych przez Ciebie we wpisie… Jasne, że trudne jest czekanie na siebie. Ale warto wykorzystać ten czas na jak najlepsze poznanie się, byście obydwoje nabrali pewności, że jesteście (lub nie jesteście) zdecydowani budować wspólne życie w małżeństwie. Czystość służy dobremu poznaniu siebie oraz drugiego i daje wolność w podejmowaniu decyzji. Dbanie o nią nie jest łatwe, ale warto, bo pozwala ona dojrzewać miłości. W staraniu o czystość nie jesteście sami: możecie liczyć na pomoc Pana Boga. Warto o łaskę czystości prosić i poprzez mądre przeżywanie relacji z tą łaską współpracować. Jeśli rozeznacie, że chcecie iść w miłości „na całość” i dzielić z sobą całe życie w małżeństwie to może warto też rozważyć, czy czekanie aż przez 8 lat jest konieczne… Pomimo tych wszystkich zewnętrznych przeszkód… 

I jeszcze słowo do pierwszej części wpisu: wyjaśnienie pojęcia „cudzołóstwo” można znaleźć w Katechizmie Kościoła Katolickiego (nr 2380 – podaję link do fragmentu Katechizmu…, w którym omówione jest VI przykazanie: http://www.katechizm.opoka.org.....II-2-2.htm). Rzeczywiście wprost w Ewangelii nie ma mowy o antykoncepcji. Jednakże Kościół podaje pewne normy postępowania, które wynikają z Pisma Świętego, choć niekoniecznie są w nim wprost zapisane. I to nauczenie Kościoła powinno być dla wierzących punktem odniesienia. Co do strony internetowej, na którą się powołałaś, zachowałbym – delikatnie mówiąc – dużą ostrożność. Wydaje się, że zawiera ona prywatne opinie jednego człowieka, który rości sobie prawo do decydowania, które księgi Pisma św. są wiarygodne, a które nie, opracował własną wersję Biblii i dokonuje jej prywatnej i – w jego mniemaniu jedynie słusznej – interpretacji.

Pozdrawiam.

]]>
Wed, 11 Apr 2018 03:44:25 +0000
lukasso18 </i></b>dnia Czy rozgrzeszenie jest ważne? http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/czy-rozgrzeszenie-jest-wazne/#p852 Pytania do księdza http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/czy-rozgrzeszenie-jest-wazne/#p852 Szczęść Boże Księże!

 

Ostatnio podczas spowiedzi wyznałem grzech masturbacji i oglądania pornografii. Nie powiedziałem jednak, że pornografia była o charakterze homoseksualnym. Do kobiet również odczuwam pociąg i ksiądz podczas nauki skupił się właśnie na nich (niewiedząc o moim prawdopodobnym biseksualizmie). Czy rozgrzeszenie jest ważne, czy okazuje się, że zataiłem grzech, czyli popełniłem świętokradztwo? 

Proszę o szybką odpowiedź,

z Panem Bogiem.

]]>
Tue, 10 Apr 2018 14:01:17 +0000
ks. Grzegorz </i></b>dnia Zmarnowane łaski http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/zmarnowane-laski/#p851 Pytania do księdza http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/zmarnowane-laski/#p851 Szczęść Boże!

Bóg jest miłością, a zatem nie może nie kochać każdego z nas, a kochać oznacza być i działać dla dobra tego, którego się kocha. Dobrze z takiej perspektywy starać się spoglądać na różne doświadczenia, które są Pani udziałem. Bóg się ani nie obraża ani nie odgrywa („Ja ci dałem łaski, ty z nich nie skorzystałaś, to Ja przestaję się Tobą interesować, odwracam się na pięcie i radź sobie sama”). On nie przestaje się troszczyć i angażować w Pani życie. I nawet jeśli byłoby tak, że Pani nie wykorzystałaby jakiejś łaski, to Jego troska i zaangażowanie nie ustaje. Na teraz najważniejsze jest, by w tę troskę i w to zaangażowanie Boga wierzyć coraz mocniej, by je dostrzegać coraz wyraźniej i żyć z coraz większym przekonaniem, że On jest blisko i przeprowadza przez trudności. Wracanie do przeszłości ma sens tylko po to, by oddać przeszłość Bogu i wyciągnąć z ewentualnych błędów konstruktywne wnioski na teraz i na przyszłość.

W drugim pytaniu zastanawia się Pani „co by było gdyby”. Taka refleksja jest o tyle jałowa, że alternatywnej historii nie ma. Na to, co stało się w zeszłym roku dobrze patrzeć oczyma wiary. Takie spojrzenie pozwala dostrzec troskę Boga o Panią: to, że nowotwór został wykryty i usunięty jest działaniem Jego Opatrzności. Nie pozostaje nic innego niż szczerze Jemu dziękować…

Bóg nie pozostawia nigdy w sytuacji bez wyjścia. To my czasem tego wyjścia nie widzimy, ale zaufanie Bogu i wierność wobec Niego prowadzi do rozwiązań niespodziewanych i zaskakujących. Przychodzi mi tutaj na myśl Abraham wędrujący na górę Moria, by złożyć w ofierze – zgodnie z Bożym poleceniem – swojego jedynego syna Izaaka. Po ludzku Abraham znalazł się w sytuacji bez wyjścia, a jednak jego zaufanie Bogu i wierność wobec Niego doprowadziły do rozwiązania, którego on sam nie był w stanie przewidzieć…

Pozdrawiam

]]>
Mon, 09 Apr 2018 10:19:25 +0000
ruslana </i></b>dnia Zmarnowane łaski http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/zmarnowane-laski/#p850 Pytania do księdza http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/zmarnowane-laski/#p850 Szczęść Boże,

Mam pytanie. Nie mogę znaleźć pracy, głównie z powodu stanu zdrowia. Kiedyś odmawiałam Nowennę Pompejańską w intencji znalezienia pracy, chyba 2 razy. Było kilka ofert pracy, ale ich nie wzięłam ze strachu, że sobie nie poradzę w pracy i z kilku innych powodów, m.in. zdrowotnych, a przede wszystkim przez swoją głupotę. Czy teraz będę musiała odpokutować te zmarnowane łaski tej pracy, którą Bóg mi dawał?

Mam jeszcze drugie pytanie. W zeszłym roku usunięto mi nowotwór złośliwy. Gdybym wtedy miała pracę, to nie poszłabym do szpitala na badania i nie wykryto by u mnie tego raka. Wtedy ten brak pracy uratował mi życie, chociaż się zastanawiam, czy gdybym wtedy miała tą pracę, to czy Bóg nie dopuściłby u mnie do tego raka. Czy to nie ma znaczenia?

I trzecie pytanie. Czy Bóg może zostawić kogoś w sytuacji bez wyjścia, tzn. ktoś nie może znaleźć pracy, bo jego choroby uniemożliwiają mu znalezienie jakiejkolwiek pracy? Czy w takiej sytuacji Bóg może go uzdrowić, tak żeby znalazł pracę, czy taki człowiek jest zdany sam na siebie?

]]>
Fri, 06 Apr 2018 13:20:28 +0000
ks. Grzegorz </i></b>dnia Zamrożone zarodki http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/zamrozone-zarodki/#p849 Pytania do księdza http://abrahamisara.pl/forum/pytania-do-ksiedza/zamrozone-zarodki/#p849 Szczęść Boże! 

Nie jest prawdą, że według oficjalnego stanowiska Kościoła dopuszczalne jest zabicie zamrożonych zarodków powstałych w ramach procedury zapłodnienia in vitro (czyli tzw. embrionów nadliczbowych) przez ich rozmrożenie. Choć bezpośrednich odniesień do procedury zamrażania embrionów (kriokonserwacji) w nauczaniu Kościoła nie ma zbyt wiele, to jednak w dokumentach dotyczących tej kwestii zwraca się uwagę, że z jednej strony samo poddawanie embrionów zamrażaniu jest moralnie złe, z drugiej nie ma godziwych sposobów postępowania z zarodkami, które nierzadko przez wiele lat są przechowywane w temperaturze ciekłego azotu. Przytaczam wybrane fragmenty dokumentów, w których podjęty jest temat zamrażania embrionów (podkreślenia moje):

1. Instrukcja Kongregacji Nauki Wiary „Donum vitae” o szacunku dla rodzącego się życia ludzkiego (1987):

Każda istota ludzka powinna być uszanowana ze względu na nią samą i nie może być sprowadzona do zwykłej wartości narzędnej z korzyścią dla innych. Nie jest więc zgodne z zasadami moralnymi dobrowolne skazywanie na uśmiercenie embrionów ludzkich uzyskanych w probówce. W konsekwencji faktu, że zostały uzyskane w probówce i nie przeniesione do łona matki oraz określone jako "nadliczbowe", zostają wystawione na absurdalny los, bez możliwości ofiarowania im bezpiecznych, moralnie dopuszczalnych, warunków przetrwania.

Tak samo zamrożenie embrionów, nawet jeśli jest dokonywane dla zabezpieczenia życia embrionu – kriokonserwacja – stanowi obrazę dla szacunku należnego istotom ludzkim, ponieważ wystawia się je na wielkie niebezpieczeństwo śmierci lub szkodę dla ich integralności fizycznej, pozbawia się je przynajmniej czasowo przyjęcia i ciąży matczyną oraz pozostawia się je w sytuacji podatnej na dalsze szkody i manipulacje" (Donum vitae,  I. 5-6).

2. Instrukcja Kongregacji Nauki Wiary „Dignitas personae” dotycząca niektórych problemów bioetycznych (2008):

„Kriokonserwacja jest nie do pogodzenia z szacunkiem należnym embrionom ludzkim: zakłada ich produkowanie in vitro; wystawia je na poważne niebezpieczeństwo śmierci albo naruszenie ich integralności fizycznej, ponieważ znaczący ich procent nie przeżywa procesu zamrożenia i rozmrożenia; pozbawia je, przynajmniej czasowo, możliwości przyjęcia i kształtowania w łonie matki; naraża je na dalsze szkody i manipulacje. Większość nie wykorzystanych embrionów pozostaje «sierotami». Ich rodzice nie dopominają się o nie, a czasem urywa się z nimi kontakt. To wyjaśnia istnienie składów całych tysięcy zamrożonych embrionów niemal we wszystkich krajach, w których praktykuje się zapłodnienie in vitro.

Jeżeli chodzi o wielką liczbę już istniejących zamrożonych embrionów, pojawia się pytanie: co z nimi zrobić? Niektórzy stawiają sobie to pytanie, nie uwzględniając jego wątku etycznego, kierując się jedynie koniecznością przestrzegania prawa, które nakazuje opróżnienie po pewnym czasie banków w ośrodkach kriokonserwacji, które później zostaną na nowo zapełnione. Natomiast inni są świadomi tego, że doszło do poważnej niesprawiedliwości, i zastanawiają się, w jaki sposób temu zadośćuczynić. Oczywiście nie do przyjęcia są propozycja wykorzystania tych embrionów w celach badawczych albo przeznaczenie ich do celów terapeutycznych, ponieważ wówczas embriony są traktowane jako zwykły «materiał biologiczny», co prowadzi do ich zniszczenia. Także propozycja rozmrażania tych embrionów, bez ich reaktywacji, używając ich do badań jakby były zwyczajnymi zwłokami, nie jest do przyjęcia.

(…) Trzeba na koniec stwierdzić, że tysiące porzuconych embrionów stwarzają sytuację niesprawiedliwości nie do naprawienia" (Dignitas personae, nr 18-19).

 

3. Do problemu produkcji i zamrażania embrionów odniósł się wprost także Jan Paweł II w przemówieniu do uczestników międzynarodowego sympozjum nt. „Evangelium vitae a prawo” (24 maja 1996):

„Odwołuję się zatem do sumienia osób sprawujących odpowiedzialne funkcje w środowisku naukowym, a w szczególny sposób do lekarzy, aby została wstrzymana produkcja ludzkich embrionów, zważywszy, że nie ma moralnie godziwego rozwiązania, które zapewniłoby ludzką przyszłość wielu tysiącom «zamrożonych» embrionów, choć przecież mają one i zawsze zachowają swoje podstawowe prawa i tym samym winny być chronione przez prawo jako ludzkie osoby”.

Produkcja i zamrażanie embrionów jest zatem tworzeniem sytuacji, z której nie ma moralnie godziwego wyjścia. Nie jest nim na pewno rozmrożenie embrionów, by doprowadzić do zakończenia ich  życia. Takie działanie jest moralnie nie do obronienia i musi być zakwalifikowane jako zabicie człowieka poprzez taką świadomą zmianę warunków środowiska jego przebywania, która – i to wiadomo z góry – doprowadzi do jego śmierci.

Pozdrawiam.

]]>
Sat, 24 Mar 2018 10:42:40 +0000