<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>AbrahamiSara.pl &#187; ingloriel</title>
	<atom:link href="http://abrahamisara.pl/author/ingloriel/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://abrahamisara.pl</link>
	<description>Portal dla Małżeństw Niepłodnych</description>
	<lastBuildDate>Fri, 01 May 2026 15:40:18 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.3</generator>
		<item>
		<title>Lato 2015</title>
		<link>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/lato-2015/</link>
		<comments>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/lato-2015/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Oct 2015 09:38:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ingloriel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Małymi krokami do zdrowia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://abrahamisara.pl/?p=3919</guid>
		<description><![CDATA[Gdzieś pod koniec kwietnia wpadłam na szalony pomysł wydzierżawienia ogródka działkowego. Potrzebowałam przestrzeni, wybiegu, miejsca na wyrwanie się z czterech ścian. Ostatnie kilka miesięcy czasu wolnego od etatowej pracy spędziłam więc biegając między kuchnią w domu własnym, domem siostry, której &#8230; <a href="http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/lato-2015/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Gdzieś pod koniec kwietnia wpadłam na szalony pomysł wydzierżawienia ogródka działkowego. Potrzebowałam przestrzeni, wybiegu, miejsca na wyrwanie się z czterech ścian.</p>
<div>Ostatnie kilka miesięcy czasu wolnego od etatowej pracy spędziłam więc biegając między kuchnią w domu własnym, domem siostry, której dziećmi uwielbiam się zajmować, szpitalem, w którym pracuję na wezwanie telefoniczne, a tymi 400 metrami kwadratowymi ogródka.</div>
<div>Czasem udawało mi się łączyć hobby razem &#8211; tzn. zabierając siostrzeńców na działkę. Pewnego dnia Ewka (lat 6) zaczęła kojarzyć fakty:</div>
<div>- Ciociu, ty uprawiasz zdrowe warzywa, żeby urodziły ci się dzieci?</div>
<div>- Tak, chcę być dużo na powietrzu, spędzać czas poza domem, a przy okazji mam z tego warzywa.</div>
<div>- A gdy już się dzieci urodzą, to dalej będziesz mieć działkę?</div>
<div>- Raczej tak.</div>
<div>- O, to bardzo dobrze, bo ona mi się podoba!</div>
<div>- A najfajniejsze są mrówki! &#8211; dodał Staś (lat 4).</div>
<div>Mimo, że zaczynałam prace polowe dość późno, to i tak sporo udało mi się zebrać: w piwnicy mam 18 słoiczków przecieru pomidorowego (szok, jaki jest słodki, gdy robi się go z maksymalnie dojrzałych pomidorów! z czego oni robią to sklepowe kwasidło?), cukinią objadłam się jak nigdy w życiu, rozdawałam w rodzinie, sąsiadom i koleżankom z pracy. W menu była zupa cukiniowa, placki z cukinii, leczo, zapiekanka warzywna, a kiedy zobaczyłam w internecie przepis na ciasto z cukinią &#8211; zapiszczałam z radości, że mogę zrobić z niej coś jeszcze, ale mąż westchnął &#8222;już nie przesadzaj&#8221; &#8211; z takim zbolałym wyrazem twarzy, że odpuściłam i smaku cukiniowego ciasta nie poznaliśmy aż do dzisiaj&#8230;</div>
<div>Mam własną fasolkę (suche ziarna), oczywiście kapustę, buraki, marchew, pietruszkę, por, seler, a nawet brokuły i koper włoski! O wspaniałym działaniu tego ostatniego na mój wrażliwy układ pokarmowy dowiedziałam się na kursie dietetyki, o którym wspominałam w poprzednim poście. W piwnicy kilka niedużych dyń czeka na swoją kolej &#8211; ugotuję z niej zupę-krem. Zupy-krem są fascynujące, zwłaszcza takie połączenie: ziemniaki, cebulka, koper włoski, cukinia podduszone ze szczyptą kminu rzymskiego i soli, a następnie zmiksowane na gładko &#8211; mniam, idealna kolacja!</div>
<div>Zaczęłam już na działce prace porządkowe, ale rośnie rzodkiewka i sałata na jesienny zbiór.</div>
<div>Nie wszystko wyszło tak pięknie jak by mogło, np. seler naciowy w ogóle nie wykiełkował, a białą rzodkiew zjadły robaki. Nie sądzę, żeby warzywa były ekologiczne, rosnąc wśród szos i pól, ale przynajmniej ja ich niczym chemicznym nie pryskam. A wywar z czosnku świetnie działa na mszyce &#8211; wszystkie uciekły!</div>
<div>Już myślę o przyszłej wiośnie, ogródek to świetna zabawa! Chyba zasadzę ziemniaki&#8230;</div>
<div>**********************************************************************</div>
<div>Teraz troszkę o leczeniu:</div>
<div>Cały czas postępujemy według zaleceń naszej pani doktor naprotechnolog. W maju całkowita liczba plemników wynosiła 600 tysięcy. Super! A ja piję napary ziołowe, mnóstwo aromatów: kwiat nagietka, pączki róży, mam też mieszankę ziołowa z lawendą &#8211; jestem po prostu obsypana kwiatami <img src='http://abrahamisara.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />   W mieszance mam liście maliny, które przeciwdziałają bolesnym skurczom miesiączkowym. Wcześniej nie wiedziałam o takim ich działaniu, choć siostra piła przed porodem, aby skurcze porodowe były skuteczniejsze i mniej bolesne.</div>
<div>Jestem bardzo zadowolona z ich działania &#8211; już cztery miesiączki przetrwałam beż ŻADNYCH leków przeciwbólowych czy rozkurczowych &#8211; naprawdę się cieszę, że nie muszę zjadać tabletek.</div>
<div>Gdy podczas nauki Modelu Creighton instruktorka zapytała mnie o bolesność podczas krwawienia, odpowiedziałam, że jest niewielka, bo wystarczą mi na dwa pierwsze dni cyklu po dwie No-spy i dwa paracetamole, a przecież znam osoby biorące ketonal!  Dowiedziałam się ze zdziwieniem, że taka bolesność i ilość leków to dużo za dużo, a podczas miesiączki można odczuwać ból, ale nie taki, żeby coś trzeba zażywać. Kompletnie sobie tego nie potrafiłam wyobrazić! Ból, którego nie trzeba tłumić lekami?  A jednak&#8230; Przekonałam się na własnym przykładzie.</div>
<div>Mam informacje z pewnego źródła &#8211; od osób, które się za nas modlą &#8211; że mam cierpliwie czekać do grudnia i wtedy coś się wyjaśni. Czekam zatem &#8211; nie wiem tylko, którego roku&#8230; Ale już się przyzwyczaiłam do tego czekania. I do bezdzietności też się przyzwyczaiłam. Jestem ciocią w każdej wolnej chwili. Cudownie jest być ciocią!</div>
<div>Mała Ewcia co najmniej raz na dwa tygodnie pyta mnie o dzieci. Kiedyś bardzo jej zależało, żeby się z nimi bawić. Teraz liczy, że będzie mogła je przewijać i brać na ręce, bo mama nie pozwala jej zajmować się w ten sposób najmłodszym braciszkiem. Tłumaczę jej za każdym razem, że nie mam pewności, czy dzieci się urodzą, bo nie każdy zostaje rodzicem, ale jeśli już urodzę, to ona już na pewno będzie wtedy na tyle duża, że będzie mogła potrzymać maleństwo w ramionach.</div>
<div>*****************************************************************</div>
<div>Poniższe piszę specjalnie dla tych osób, które myślą, że jestem zawsze silna i się nie poddaję.</div>
<div>Oczywiście &#8211; mam kiepskie dni. To normalne, że raz jest lepiej a raz gorzej. Na ostatniej konferencji andrologicznej słuchałam wykładu pewnej psycholog o odczuciach, jakie towarzyszą niepłodnym parom podczas leczenia. Tak precyzyjnie określała to, co czułam i czuję do teraz, że łzy natychmiast zaczęły mi płynąć po policzkach. Może ja &#8222;niewypłakana&#8221; jestem? Po pierwszym badaniu nasienia płakałam codziennie przez jakiś czas, potem stopniowo coraz rzadziej, aż w końcu zacisnęłam zęby i skupiłam się na walce. Czasem myślę, że wszystkie nasze starania kompletnie nie mają sensu, te codzienne mozolne trudy i wysiłek wkładany w zdobycie wiejskiego kurczaka bez szczepionek, zamawianie cielęciny i żytniego chleba z małej rodzinnej piekarni. Zdarza mi się płakać przed snem i kłócić z Panem Bogiem, wyrzucać mu, że już nie mam siły. Mniej więcej co 2 miesiące mam taką fazę, że siedzę na kanapie i odmóżdżam się za pomocą telewizji. Jem kanapki (czyli muszę kupić chlebek bezglutenowy, oj &#8211; to wymaga wyjścia z domu, takie trudne zadanie&#8230;), czasem nawet frytki robię, o zgrozo! Taki urlop od gotowania. Nie jestem uśmiechnięta tylko naburmuszona i warczę na każdego, kto coś powie nie po mojej myśli.</div>
<div>Planowałam o tym napisać coś na blogu i uwiecznić zły humor, żeby nie tworzyć przekłamanego pozytywnego obrazu mojej osoby, ale po prostu nie dałam rady.</div>
<div>Po kilku dniach zaczynam tęsknić za zupkami z warzyw i kaszą, znowu czuję, jak dobrze wpływa na mnie to, co sama gotuję, a jak fatalnie działają wędliny i ser. I stoję nad garnkiem z drewnianą łyżką w ręce i mieszam, mieszam, mieszam&#8230;</div>
<div>I uśmiecham się do męża, żeby mu smakował obiad, i żeby zjadał warzywa, bo przecież są takie zdrowe i tyle udało nam się osiągnąć&#8230; I znowu modlę się tylko o to, żebym była taka, żeby podobać się Bogu &#8211; a czy będę matką, czy nie, to niech już On się martwi.</div>
<div>Ja tylko robię to, co należy zrobić.</div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/lato-2015/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>zima 2014/2015</title>
		<link>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/zima-20142015/</link>
		<comments>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/zima-20142015/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 26 Mar 2015 10:01:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ingloriel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Małymi krokami do zdrowia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://abrahamisara.pl/?p=3601</guid>
		<description><![CDATA[Blog coraz mniej jest mi już potrzebny. Wróciłam do życia, które jest wypełnione czymś więcej niż tylko myśleniem o niepłodności. Jesienią znalazłam czas na treningi i na kurs z dietetyki (jeden weekend w miesiącu). Ale zimą sport mnie nie ciągnie, &#8230; <a href="http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/zima-20142015/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Blog coraz mniej jest mi już potrzebny.<br />
 Wróciłam do życia, które jest wypełnione czymś więcej niż tylko myśleniem o niepłodności.<br />
 Jesienią znalazłam czas na treningi i na kurs z dietetyki (jeden weekend w miesiącu). Ale zimą sport mnie nie ciągnie, wieczorami zaczęłam malować akwarelki&#8230; <img src='http://abrahamisara.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align: left">Kiedyś ciągle miałam potrzebę mówienia o niepłodności, przetrawiania tego tematu &#8211; pisanie bardzo mi pomagało: układałam wpis w głowie, powstawała jedna wersja, potem druga, po kilku dniach wracałam i czytałam po raz kolejny przed opublikowaniem. Czułam się, jakbym opowiedziała daną historię komuś co najmniej trzy razy! Teraz już tego nie potrzebuję.</p>
<p style="text-align: center">***</p>
<p style="text-align: left">Usłyszałam od kogoś, że mam naprawdę szczęście, że mój mąż tak ze mną współpracuje w leczeniu i diecie, bo nie każdy mężczyzna by się na to zgodził. To fakt. Nigdy wcześniej nie myślałam o tym w ten sposób &#8211; jakoś logiczne było dla mnie, że on chce się leczyć. A przecież mógłby nie chcieć!!!  <br />
 Czasem nie chciał. Domowe mięsko na kanapki przyjęły się z łatwością. O poranną owsiankę, ryżankę czy też kaszę jaglaną ugotowaną na słodko (z jabłkami, rodzynkami, daktylami) musiałam stoczyć bitwę i wymyślać nowe strategie. Jadł przez dwa miesiące i&#8230; odechciało mu się. Trudno, poddałam się, kupiłam mu owsiany błonnik w tabletkach. Może zadziała podobnie? On tabletki łyka bez oporów, w przeciwieństwie do mnie &#8211; ja się dławię od samego patrzenia na wszelkie pigułki. <br />
 Kiedyś przepraszałam go przy okazji jakiejś jadłospisowej dyskusji, że mnie nerwy poniosły i nakrzyczałam na niego.<br />
 &#8211; Ciężko musi ci być skarbie &#8211; powiedziałam mu &#8211; z taką żoną-żandarmem, prawda?<br />
 &#8211; I to jeszcze jak! &#8211; zaczął się śmiać &#8211; Jesteś zupełnie jak żandarm pruski, mało brakuje, a mi zaczniesz po niemiecku rozkazy wydawać: Suppe essen, Fisch essen!</p>
<p>Już nie chce mi się go zmuszać, najważniejsze dla mnie, że zjada śniadanie przed pracą, ciepły, domowy obiad w porze obiadowej i jakąś lekką kolację po pracy.</p>
<p>A jakie to przyjemne, kiedy czasem zdarzy się, że dostaję w pracy sms &#8222;Właśnie zjadłem &#8211; zupa super smaczna kochanie <img src='http://abrahamisara.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> &#8221;</p>
<p style="text-align: center">***</p>
<p>Nawiązując do poprzedniego wpisu: rzuciłam czekoladę! Hurra, już nie muszę jej jeść za każdym razem, gdy ją widzę! Tylko muszę uważać, żeby nie poczuć tego kuszącego zapachu, wtedy przegrywam&#8230; Ale i tak idę w dobrą stronę. Pracuję nad sobą i nad swoimi nawykami, nie tylko męża poganiam <img src='http://abrahamisara.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>W październiku całkowita liczba plemników: 100 tysięcy. Poszło w dół &#8211; takie są prawa fizjologii. Ale przynajmniej cały czas coś się produkuje. Byłam w grudniu u pewnej pani doktor leczącej ziołami &#8211; dostałam mieszankę ojca Klimuszki na płodność &#8211; piję trzy razy dziennie. Gorzkawe, bleeeeeee&#8230;  Ale się przyzwyczaiłam. Czego się nie zrobi, żeby się wyleczyć.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/zima-20142015/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>miau, miau i chrum, chrum!</title>
		<link>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/miau-miau-i-chrum-chrum/</link>
		<comments>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/miau-miau-i-chrum-chrum/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Sep 2014 16:50:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ingloriel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Małymi krokami do zdrowia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://abrahamisara.pl/?p=3450</guid>
		<description><![CDATA[Był to grudniowy wieczór roku 2010, kiedy usłyszałam przeraźliwe miauczenie pod blokiem. Piętnaście stopni mrozu i śnieg na 15 cm. I w tym śniegu trzymiesięczny czarny kociak&#8230; Dookoła nikogo. Skąd tutaj? Wpuściłam go do piwnicy i dałam coś do jedzenia, &#8230; <a href="http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/miau-miau-i-chrum-chrum/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a rel="attachment wp-att-3451" href="http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/miau-miau-i-chrum-chrum/attachment/kicia/"><img class="aligncenter size-medium wp-image-3451" src="http://abrahamisara.pl/wp-content/uploads/2014/08/kicia-300x225.jpg" alt="" width="300" height="225" /></a></p>
<p>Był to grudniowy wieczór roku 2010, kiedy usłyszałam przeraźliwe miauczenie pod blokiem. Piętnaście stopni mrozu i śnieg na 15 cm. I w tym śniegu trzymiesięczny czarny kociak&#8230; Dookoła nikogo. Skąd tutaj?</p>
<p>Wpuściłam go do piwnicy i dałam coś do jedzenia, ale nadal wrzeszczał, trudno &#8211; wzięłam do mieszkania. Trzymany na kolanach uspokajał się.</p>
<p>Przygarnęłam nie wiedząc, jak zareaguje mąż. Cóż &#8211; zachwycony nie był. Zamknięte w łazience kociątko krzyczało z samotności, wpuszczone do pokoju &#8211; nadal domagało się uwagi i nie dawało nam spać. Pierwsze trzy noce były naprawdę trudne, ale wytrzymaliśmy, bo mój ukochany też nie miał serca wystawiać zwierzaka na mróz. Po wizycie u pani weterynarz okazało się, że to kotka. Szukaliśmy dla niej innego domu, ale nie udało się, w końcu bardzo się do niej przywiązaliśmy.</p>
<p>Potem rozpoznano u nas niepłodność. W maju 2011 trzeba było kicię wysterylizować, naprawdę było to dla mnie przykre. Przez chwilę myślałam o tym, żeby pozwolić jej się kocić, żeby mieć w domu coś &#8222;nowo narodzonego&#8221;, ale cóż bym zrobiła z następnymi kilkoma kociakami?</p>
<p>Po roku mąż zaczął na kotkę reagować alergicznie &#8211; serie po kilkanaście kichnięć, najczęściej przy zamiataniu, więc jeszcze łudziłam się, że to może być kurz, ale nie &#8211; testy wykazały sierść kocią (i psią). Trzeba było kicię oddać &#8211; zdrowie męża przecież najważniejsze. W tej sytuacji zgodzili się ją przygarnąć moi rodzice &#8211; za co bardzo im dziękuję, bo mogę moją &#8222;tygrysicę&#8221; widywać i wiem, że się jej dobrze wiedzie. Ona też dziękuje &#8211; po swojemu, przynosząc myszy, nornice i wróble&#8230;</p>
<p>************************</p>
<p>Niedługo minie rok od wizyty u dietetyczki &#8211; pora na podsumowanie. Z jej zaleceń nie posłuchałam tylko jednego &#8211; nie potrafię odmówić sobie czekolady &#8211; muszę zjeść 2 lub 3 kosteczki, to silniejsze ode mnie. Mieliśmy wyeliminować wieprzowinę i to się udało: cielęcina i wołowina, raz się zdarzył nawet królik. Mąż kategorycznie odmówił zjedzenia go, co mnie zdziwiło &#8211; króliki pamiętam z dzieciństwa &#8211; ojciec hodował, gdy były problemy z kupieniem mięsa i obiadowi z królika towarzyszyła duma i radość. Co było robić? Zamroziłam gotowe danie, by tydzień później podać znów na stół z komentarzem: &#8222;wyjątkowo smaczny wyszedł mi dziś ten kurczak&#8221;! A mąż przytaknął i  spałaszował całą swoją porcję  <img src='http://abrahamisara.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Kłamstwo w dobrej sprawie liczy się jako mniejsze zło, prawda?  <img src='http://abrahamisara.pl/wp-includes/images/smilies/icon_rolleyes.gif' alt=':roll:' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Rosoły na cielęcych kościach i gospodarskich eko-kurczakach od cioci szwagra, wołowe gulasze i zrazy zawijane (zwane u nas roladami). Wędliny udało się baaardzo ograniczyć, z czego się naprawdę cieszę &#8211; nie częściej niż raz na tydzień pojawia się albo kiełbasa (wszak sezon grillowy nie mógłby się czasem bez niej obejść, choć lobbingowałam na rzecz cukinii, papryki i kukurydzy doprawionych do smaku sosem czosnkowym własnej roboty), albo wędlina na kanapce, albo parówka na śniadanie.  Kawał dobrej roboty!</p>
<p>A całkiem niedawno przypomniało mi się, że mięso wieprzowe reaguje krzyżowo z alergią na kocią sierść &#8211; czyli dobrze się stało, że trafiliśmy właśnie do tej pani dietetyk!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/miau-miau-i-chrum-chrum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>pogromić 8Y &#8211; maj 2014</title>
		<link>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/pogromic-8y-maj-2014/</link>
		<comments>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/pogromic-8y-maj-2014/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Jul 2014 18:41:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ingloriel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Małymi krokami do zdrowia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://abrahamisara.pl/?p=3435</guid>
		<description><![CDATA[30 maja na wizycie u pani doktor panowała atmosfera odprężenia: mam witaminę D pośrodku normy a mój mąż &#8211; przy dolnej granicy, ale też już w normie. I ten spermiogram dający nadzieję!!! A ponieważ mamy taki rewelacyjny sukces w plemnikach, &#8230; <a href="http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/pogromic-8y-maj-2014/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>30 maja na wizycie u pani doktor panowała atmosfera odprężenia: mam witaminę D pośrodku normy a mój mąż &#8211; przy dolnej granicy, ale też już w normie. I ten spermiogram dający nadzieję!!!</p>
<p>A ponieważ mamy taki rewelacyjny sukces w plemnikach, to trzeba pozbyć się tych moich objawów typu 8Y w pierwszej fazie cyklu i 6Y w fazie drugiej, które się pojawiają mniej więcej co trzy dni. Od dawna &#8211; jakieś cztery lata co najmniej&#8230; Nie ma co zrzucać na gluten, na nadżerkę &#8211; karta ma być zielona. Ale żeby nie było &#8211; śluz płodny mam piękny, rasowy wręcz &#8211; 10KL. Pani doktor przypuszcza, że mam bezobjawową infekcję (bezobjawową w sensie, że nie boli ani nie swędzi, bo oczywiście 8Y to JEST objaw w naprotechnologii) i potraktowała mnie antybiotykiem. Brałam go pilnie przez cały tydzień, dwa razy dziennie, dokładnie tak, jak mi kazała. Efekty były takie, że po dwóch dniach język spuchł, pokrył się białym nalotem, który kompletnie zaburzył mi smak, a po zakończeniu leczenia biały nalot pokrył się dodatkowo czarną warstwą&#8230; Jeszcze przez tydzień język bolał i straszył wyglądem, zanim wrócił do normy. Musiałam wszystko miksować, żeby się najeść. Nie dostałam za to swędzącej wysypki ani bólów brzucha, jak to zwykle miewałam po antybiotykach, chociaż jakaś pociecha. 8Y mam za to teraz prawie codziennie i to kilka razy&#8230; Czyli gorzej niż było&#8230; Jeśli to infekcja, to właśnie ją podhodowałam, dokarmiłam, czy w jakiś inny sposób zrobiłam jej dobrze. Cykl też mi się zepsuł &#8211; branie w antybiotyku w pierwszej fazie spowodowało, że dzień PEAK wypadł w&#8230; 27 dniu cyklu zamiast w 22 jak zazwyczaj!!!</p>
<p>Kiedy teraz myślę o antybiotykach, to cała się spinam i mówię: NIE! Nie chcę już antybiotyków. Od dietetyczki, której porady tak wiele nam pomogły, dostałam namiar na panią doktor zajmującą się ziołolecznictwem. Hm &#8211; zioła działają powoli, a ja już wiem, że powolniejsze działanie bardziej mojemu zdrowiu sprzyja. Wybrałam się na wizytę (chciałam też zaciągnąć męża, ale on stwierdził, że nie wierzy w zioła) i zostałam pozytywnie zaskoczona.</p>
<p>Wywiad był szczegółowy (np. czy po antybiotyku wydzielina zmieniła kolor). Pochwaliłam się, że mój tragiczny 10-dniowy PMS dzięki wspaniałemu leczeniu naprotechnologicznemu zmienił się na 4-dniowy całkiem znośny, ograniczony tylko do bólu piersi i jednego dnia z bardziej melancholijnym nastrojem. Ona spytała, gdzie odczuwam ten ból, a usłyszawszy, że po bokach i w stronę pach, stwierdziła, że to bardzo charakterystyczne, przyczyną jest za wysoki estradiol i zbyt długa pierwsza faza&#8230; Opadła mi szczęka&#8230; Kobieta wie takie rzeczy bez patrzenia na kartę i moje wyniki??? Tylko dlatego, że jej powiedziałam, w którym miejscu piersi mnie bolą? Wiem, że wysoki estradiol to większe zagrożenie nowotworem sutka i endometrium, ale w napro większy problem jest z pacjentkami, które mają estradiol za niski i jakoś nie zaproponowano mi leczenia obniżającego go. Dostałam mieszankę ziół, nawet niezła w smaku. Dwa zioła w kapsułkach i na noc ciepły okład z kropelki oleju rycynowego na podbrzusze. Olej ma wyleczyć zapalenie na szyjce. Niestety pani doktor podejrzewa chlamydiozę&#8230; Szok! przecież ja tylko z mężem i wcześniej nigdy nic&#8230; Okazuje się, że przy osłabionym układzie odpornościowym można złapać to świństwo na basenie, a bardzo często kiedyś korzystałam. Czekam z niepokojem na 10 lipca &#8211; wtedy się dowiem.</p>
<p>Leczenie, które zaczęłam &#8211; nie jest to już taka ścisła naprotechnologia, ale może pomóc. Wiem oczywiście, że zioła potrafią działać bardzo silnie i reagować z chemicznymi lekami. Ale ja już żadnych leków nie biorę &#8211; chyba, żeby liczyć witaminę D i suplementy.  Trochę się czuję nie fair wobec naprotechnolog &#8211; ale wiem, że skoro nie zadziałał jeden antybiotyk &#8211; dostałabym następny, a ja już naprawdę mam dosyć działań ubocznych. Nie mam żalu, że mi je przepisano, po prostu mój organizm reaguje opacznie. Na razie &#8211; zobaczę, czy ziołolecznictwo na mnie zadziała. Napiszę Wam o tym na pewno <img src='http://abrahamisara.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><br class="spacer_" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/pogromic-8y-maj-2014/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzień Nie-Matki</title>
		<link>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/dzien-nie-matki/</link>
		<comments>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/dzien-nie-matki/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 27 May 2014 11:07:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ingloriel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Małymi krokami do zdrowia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://abrahamisara.pl/?p=3385</guid>
		<description><![CDATA[Co poniedziałek chodzę do miejskiego ośrodka sportu odreagować trochę. Czasem myśl o zajęciach baaardzo pomaga przetrwać poniedziałek, bo poniedziałki w pracy bywają przytłaczające&#8230; Wczoraj było nas naprawdę niewiele &#8211; trener, ja i jeszcze jedna pani. Instruktor zaczął się zastanawiać, skąd &#8230; <a href="http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/dzien-nie-matki/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><br class="spacer_" /></p>
<div>Co poniedziałek chodzę do miejskiego ośrodka sportu odreagować trochę. Czasem myśl o zajęciach baaardzo pomaga przetrwać poniedziałek, bo poniedziałki w pracy bywają przytłaczające&#8230;</div>
<div>Wczoraj było nas naprawdę niewiele &#8211; trener, ja i jeszcze jedna pani. Instruktor zaczął się zastanawiać, skąd taka mała frekwencja &#8222;Ładna pogoda. może wszyscy na ogródkach? Też bym się poopalał&#8221; &#8211; i w końcu wymyślił: &#8222;Dzień Matki! Przecież sam kupiłem mamie wielką donicę na taras!&#8221;</div>
<div>I jakoś tak mnie uderzyło, że jestem na tych zajęciach, bo nie obchodzę Dnia Matki&#8230;</div>
<div>To znaczy &#8211; obchodzę w formie czynnej, bo wręczyłam mojej Mamie skromny upominek, ale nie mogę obchodzić w formie biernej, nikt mi laurki nie wręczy, choćby był to tylko krzywy motylek narysowany kredkami&#8230; Marzę o takim motylku.</div>
<div>A może nigdy nie będę obchodzić tego święta tak, jakbym chciała? Smutno mi się zrobiło. Ok, po treningu było trochę lepiej. Endorfiny działają, coś tam, coś tam&#8230;</div>
<div></div>
<div style="text-align: center">***</div>
<div></div>
<div>Życie to gra. Osiągnęłam poziom &#8222;Żona&#8221;, ale nie mogę wbić levelu &#8222;Matka&#8221;.</div>
<div></div>
<div style="text-align: center">***</div>
<div>W najbliższy piątek jedziemy do naszej pani napro-doktor. Badania wszystkie zrobione świeżutkie, aktualne &#8211; czekamy jeszcze tylko na poziomy witaminy D u mnie i u skarba. Dziś też było wykonane badanie nasienia. I tu jest prawdziwa bomba: 280 tysięcy plemników!</div>
<div>Jest to absolutny nasz rekord, i naprawdę gdy się pomyśli, że zaczynaliśmy od jednej sztuki, to aż dech zapiera!</div>
<div>Chodzę sobie, podśpiewuję, uśmiecham się do siebie.</div>
<div>Cieszę się, naprawdę. I znowu zaczynam marzyć &#8211; to już przecież ćwierć miliona &#8211; może następnym razem będzie milion? Tego pragnie moje serce. Za to rozum mój usiłuje wykrzyczeć, że tak naprawdę 280 tys. o niczym nie świadczy i ze następnym razem znowu może być około 1 000. Ach, dziś postanawiam zignorować mój rozum i cieszyć się dalej.</div>
<div></div>
<div>Tralala&#8230; Hopsasa&#8230;</div>
<p><br class="spacer_" /></p>
<p><br class="spacer_" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/dzien-nie-matki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>cudowny tata</title>
		<link>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/cudowny-tata/</link>
		<comments>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/cudowny-tata/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 May 2014 14:49:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ingloriel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Małymi krokami do zdrowia]]></category>
		<category><![CDATA[leczenie niepłodności]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://abrahamisara.pl/?p=3350</guid>
		<description><![CDATA[Oho, jajeczkuję z prawego jajnika. Sytuacja wyjątkowa, zdarza się raz na kilka miesięcy, czasem raz na rok. Kilka tygodni temu znalazłam forum cudowny tata. Daje sporo do myślenia, również sporo sił do zmagania się z codziennością. Zainteresowanych męskimi problemami z &#8230; <a href="http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/cudowny-tata/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Oho, jajeczkuję z prawego jajnika. Sytuacja wyjątkowa, zdarza się raz na kilka miesięcy, czasem raz na rok.</p>
<p>Kilka tygodni temu znalazłam forum <a href="http://ww2.cudownytata.pl/index.php/home">cudowny tata</a>. Daje sporo do myślenia, również sporo sił do zmagania się z codziennością. Zainteresowanych męskimi problemami z płodnością &#8211; zachęcam do poczytania. Sama nie przeczytałam jeszcze wszystkich wpisów (kwestia czasu  <img src='http://abrahamisara.pl/wp-includes/images/smilies/icon_lol.gif' alt=':lol:' class='wp-smiley' />  ) ale ogólnie miło mi się zrobiło, że wielu parom z czynnikiem męskim udało się wymknąć z klinik IVF i wyleczyć się n a p r a w d ę.</p>
<p>Wykorzystałam jak na razie jedną informację z forum &#8211; kupiłam mleczko pszczele. O tym, że produkty pszczele mogą być skuteczne w leczeniu niepłodności słyszałam już wcześniej, gdy zainteresowałam się TCM (tradycyjną medycyną chińską), wtedy zaczęliśmy stosować pyłek kwiatowy. Okazało się, że w moim zaprzyjaźnionym sklepie zielarskim (gdzie kupuję kwiat lipy, koper włoski i inne miłe dla mojego brzuszka herbatki) jest mleczko razem z pyłkiem w kapsułkach. Jeśli coś jest w kapsułce lub tabletce to mąż łyka bez żadnych oporów, więc kupiłam bez wahania.</p>
<p>Podczas Świąt Wielkanocnych były przemiłe rodzinne spotkania, a najbardziej podobały mi się dwie rzeczy: nikt mi nie składał życzeń z kategorii &#8222;no i w końcu tego dziecka&#8221;, a poza tym nabrałam wewnętrznego przekonania, że robię (zrobiłam) wszystko, co było w mojej mocy i że już więcej &#8211; uwaga! &#8211; robić nie ma potrzeby, mam kontynuować to, co zaczęłam. Tak jakby &#8211; odprężyłam się psychicznie, nie czuję się skupiona na WALCE O DZIECKO. Cieszę się, że mam męża i że jest coraz zdrowszy. Świetnie się razem bawimy całymi dniami (a także nocami  <img src='http://abrahamisara.pl/wp-includes/images/smilies/icon_redface.gif' alt=':oops:' class='wp-smiley' />  ) i podoba mi się moje życie takie, jakie jest w tej chwili.</p>
<p>Wszyscy mówią: wyluzuj, bo psychika jest najważniejsza. Ale nie potrafiłam osiągnąć tego wcześniej. Martwiłam się o witaminy, mikroelementy, o liczbę plemników. Teraz o nic się nie martwię. Ale oczywiście starania trwają nadal.</p>
<p>Zaraz wyjmę z piekarnika szynkę, którą piekę po to, by nie kupować wędlin. A potem na jej miejsce powędruje kolejny chleb&#8230; Po piątej nieudanej próbie zarzekałam się wprawdzie, że więcej za chleb się nie wezmę, ale jest wiosna, drzewa kwitną i cały świat pachnie, a ja czuję się silna, więc nawet jak się nie uda, nie zepsuje mi humoru. A gdy chleb będzie się piekł &#8211; wycisnę sok z marchewki i pomarańczy.</p>
<p>papa, biegnę do kuchni</p>
<p>Wasza wyluzowana Ingloriel  <img src='http://abrahamisara.pl/wp-includes/images/smilies/icon_cool.gif' alt='8-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/cudowny-tata/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nerkowy alarm w lutym</title>
		<link>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/nerkowy-alarm-w-lutym/</link>
		<comments>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/nerkowy-alarm-w-lutym/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Mar 2014 10:45:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ingloriel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Małymi krokami do zdrowia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://abrahamisara.pl/?p=3258</guid>
		<description><![CDATA[Dobrze, że udało mi się w lutym pozbierać i wrócić do normalności. Moja wewnętrzna chęć do walki znów okazała się potrzebna. Mężowi przy kontroli hormonów w październiku 2013 wyszło nieprawidłowo pewne badanie funkcji nerek, mianowicie kreatynina. Nigdy wcześniej nie miał badanej, jakoś &#8230; <a href="http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/nerkowy-alarm-w-lutym/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dobrze, że udało mi się w lutym pozbierać i wrócić do normalności. Moja wewnętrzna chęć do walki znów okazała się potrzebna.</p>
<p>Mężowi przy kontroli hormonów w październiku 2013 wyszło nieprawidłowo pewne badanie funkcji nerek, mianowicie kreatynina. Nigdy wcześniej nie miał badanej, jakoś nikomu nie przyszło to do głowy, ot &#8211; przypadek&#8230; Ale ponowne oznaczenie po miesiącu &#8211; znów taki wynik. Gdy w lutym nadal nic się ni zmieniło &#8211; wszczęłam alarm: za wysoki poziom przez cztery miesiące - to nie było przypadkowe.<br />
 Jak bardzo &#8222;zły&#8221; był to wynik? Mowiąc najprościej &#8211; wyglądało tak, jak gdyby połowa miąższu nerek nie pracowała. Oczywiście z jedną nerką można żyć, ale jeśli druga zawiedzie?&#8230; Ma się spory kłopot. Koniecznie należało sprawę wyjaśnić, zwłaszcza, że wiadomo, iż aktywny metabolit witaminy D jest produkowany w nerkach, a my wciąż mamy niedobór. Może właśnie z tego powodu? Dodam, że nasza niezawodna naprotechnolog nakazała wykonać badania uzupełniające krwi i moczu, klirens z dobowej zbiórki (a fe! &#8211; no ale skoro trzeba&#8230;) oraz USG nerek.<br />
Cudem udało nam się to zrobić w przeciągu jednego bardzo nerwowego tygodnia i okazało się, że&#8230; pacjent za mało płynów przyjmuje!  <br />
A ja się dowiedziałam, że mąz wypija szklankę herbaty rano i drugą&#8230; wieczorem&#8230;</p>
<p>Taka trywialna przyczyna?!? Tak mała rzecz, że aż trudno uwierzyć! Ale przynajmniej mogłam odetchnąć: uff, znowu coś się wyjaśniło. Co za radość, że nie trzeba niczego wszczepiać ani wycinać&#8230; Okazuje się, że nie tylko jedzenie, ale też napoje są ważne. Po raz kolejny coś trzeba w życiu poprzestawiać, zmieniać nawyki, nauczyć się częściej w pracy robić przerwę na picie i chodzenie do toalety, co już właściwie we współczesnym świecie oznacza walkę z systemem, bo kierownik zgrzyta zębami&#8230;</p>
<p>Nawadniamy się oboje. Dzień zaczynamy od gotowania kawy zbożowej &#8222;Kujawianka&#8221; (wiem, że ma nieco glutenu, ale nie zauważylam u siebie żadnych negatywnych objawów - brzuch nie boli, karta CrMS bez zmian). W pracy mąż zjada 0,7l warzywnej gęstej zupy z termosu - zupy liczą się do bilansu płynów - i wypija dwie herbaty zwykłe, tzn. czarne. Po powrocie do domu dwie szklanki soku winogronowego &#8222;made in&#8221; teściowa lub ciepła woda z miodem, pod wieczór herbata ziołowa do kolacji. I tu szok! mój mąż dał się namówić na rumianek i kwiat lipy!! Kopru włoskiego niestety nie cierpi, a szkoda, bo przecież bardzo dobrze działa on na &#8222;brzuszkowe&#8221; problemy. Ja w pracy wypijam koper włoski i rooibos. Pychotka! Przed snem jego rarytas &#8211; herbata z cytrynką. W ten sposób osiągamy 2l płynów, jak zaleciła nasza pani doktor!<br />
Kawę pijemy już tylko od święta, ale coraz rzadziej &#8211; po filiżance wpadam w baaaaardzo nieprzyjemną nerwowość i dygotanie <img src='http://abrahamisara.pl/wp-includes/images/smilies/icon_confused.gif' alt=':-?' class='wp-smiley' />  . Odzwyczaiłam się po prostu. </p>
<p>Wniosek z tej historii jest taki, że warto zrobić sobie komplet badań ogólnych, taki przegląd organizmu, nawet, jeśli coś pozornie nie jest związane z płodnością. Jestem przekonana, że ciągłe odwodnienie u męża mogłoby skutkować kamicą za jakiś czas, gdybyśmy &#8222;przypadkiem&#8221; tego nie odkryli.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/nerkowy-alarm-w-lutym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>STYCZEŃ 2014</title>
		<link>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/styczen-2014/</link>
		<comments>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/styczen-2014/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 19 Feb 2014 10:08:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ingloriel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Małymi krokami do zdrowia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://abrahamisara.pl/?p=3206</guid>
		<description><![CDATA[Styczeń był zupełnym przeciwieństwem grudnia &#8211; totalne czarnowidztwo, betonowa ściana i beznadzieja&#8230; Powiedziałam pewnej przemiłej Małgosi w Krakowie, że mam zapas energii na 10 lat, aby zdrowo gotować i cieszyć się życiem, jakkolwiek ono się dalej potoczy. Otóż nie minął miesiąc &#8211; &#8230; <a href="http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/styczen-2014/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Styczeń był zupełnym przeciwieństwem grudnia &#8211; totalne czarnowidztwo, betonowa ściana i beznadzieja&#8230;</p>
<p>Powiedziałam pewnej przemiłej Małgosi w Krakowie, że mam zapas energii na 10 lat, aby zdrowo gotować i cieszyć się życiem, jakkolwiek ono się dalej potoczy. Otóż nie minął miesiąc &#8211; a z mojej energii nic nie zostało. Nie chciało mi się gotować, siostrzeńcy zamiast jak zwykle zachwycać &#8211; drażnili mnie potwornie. Wszelkie moje działania wydawały mi się bez sensu, no i trapiły mnie myśli, że Panu Bogu chyba nie zależy na tym, żebyśmy to akurat MY mieli dziecko, przecież jesteśmy takimi nieznaczącymi osobami, pyłkami we wszechświecie&#8230;</p>
<p>Zapomniałam napisać w grudniowym wpisie, że na rekolekcjach parafialnych &#8211; u nas, nie w Krakowie &#8211; odnowiliśmy przysięgę małżeńską.<br />
Na efekty nie trzeba było długo czekać &#8211; kłóciliśmy się o błahostki niemal co trzeci dzień, nigdy wcześniej nie zdarzało się to tak często.</p>
<p>Cykl mi się rozjechał tak, jak jeszcze nigdy: druga faza trwała 23 dni, w dniu P+17 to już nawet zaczęłam mieć nadzieję, że&#8230;<br />
Ale się rozczarowałam. Oczywistym jest, że musiałam przegapić właściwy peak, bo w P+18 test ciążowy był ujemny, i jeszcze tego samego dnia pojawiło się krwawienie. Jak mogłam nie zauważyć objawów płodności?<br />
Przez to dodatkowo jeszcze zwątpiłam w siebie, a przecież instruktorka chwaliła mnie podczas nauki modelu Creightona, że rzetelnie prowadzę obserwacje&#8230;</p>
<p>Wszystkie moje wysiłki na nic się zdają.</p>
<p>Ciemno, zimno i wiatr.<br />
Niedzielne wieczory spędzałam na nasączaniu łzami mężowskiej koszuli&#8230;<br />
Na szczęście wtedy on dodawał mi otuchy i pocieszał, jak umiał. I bez słowa zmywał wszystkie naczynia, kiedy nie miałam siły wstać z kanapy&#8230;</p>
<p>Na szczęście pod koniec miesiąca odwiedzili nas moi rodzice &#8211; zanim zdążyłam wyżalić się mamie, jak to wszystko mi źle idzie, ona zasypała mnie komplementami, że widać po nas, jak pozytywnie się zmieniamy i że bardzo cieszy ją sposób, w jaki sobie radzimy z naszą niepłodnością. Kiedy odjeżdżali &#8211; już wiedziałam, że w depresję nie wpadnę <img src='http://abrahamisara.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Dziś, kiedy to piszę &#8211; znowu widzę, że moje starania mają sens, i wszystko wróciło do normy <img src='http://abrahamisara.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Humor mi dopisuje, a w powietrzu czuć przedwiośnie!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/styczen-2014/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Grudzień 2013</title>
		<link>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/grudzien-2013/</link>
		<comments>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/grudzien-2013/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 Feb 2014 20:46:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ingloriel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Małymi krokami do zdrowia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://abrahamisara.pl/?p=3168</guid>
		<description><![CDATA[W połowie grudnia byliśmy na rekolekcjach w Krakowie. Wiedząc, że czeka nas &#8222;zarwany&#8221; weekend (daleka podróż, nowe znajomości, silne wzruszenia) postanowiliśmy wypocząć przed wyjazdem i zafundowaliśmy sobie tygodniowy urlop. Przydał się bardzo, bo na rekolekcjach przeżyć nie brakowało &#8211; ksiądz &#8230; <a href="http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/grudzien-2013/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W połowie grudnia byliśmy na rekolekcjach w Krakowie.</p>
<p>Wiedząc, że czeka nas &#8222;zarwany&#8221; weekend (daleka podróż, nowe znajomości, silne wzruszenia) postanowiliśmy wypocząć przed wyjazdem i zafundowaliśmy sobie tygodniowy urlop. Przydał się bardzo, bo na rekolekcjach przeżyć nie brakowało &#8211; ksiądz Krzysztof  trafiał prosto do serca, mówił dokładnie o moich problemach, popłakałam się przez to kilka razy&#8230; A i małżon raz (co najmniej raz, bo więcej nie przyuważyłam) otarł łzę&#8230;</p>
<p>Nocowaliśmy u sióstr, w domu, w którym odbywały się rekolekcje, dzięki czemu był czas na pogaduchy z innymi małżeństwami do późna w noc. Poznaliśmy różne pary &#8211; zaczynając od takich, które nie znają jeszcze naprotechnologii, poprzez takie jak my &#8211; zafascynowane jej skutecznością, aż po takie, którym po kilku latach leczenia nawet naprotechnologia nie była w stanie pomóc. Organizatorzy zadbali, żebyśmy wysłuchali historii  pewnego małżeństwa, które adoptowało dzieci, oraz drugiego &#8211; będącego rodziną zastępczą. To bardzo ważne, żeby pamiętać, że nawet jeśli nie z brzuszka &#8211; można dzieci mieć z serduszka <img src='http://abrahamisara.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Także i ja nadal mam tę opcję w rezerwie. Choć ostatnio im częściej wspominam o adopcji, tym sumienniej mąż pilnuje łykania tabletek, a zdarzało mu się &#8222;niechcący zapomnieć&#8221;.</p>
<p>Bardzo swobodnie mi było na rekolekcjach: niepłodna wśród niepłodnych. Otoczona miłością sióstr nazaretanek. Jedyne miejsce, w którym nie jestem &#8222;taka biedna bo nie mam dzieci&#8221; i &#8222;nie wymyślaj sobie diet, przecież nie jesteś gruba&#8221;. Można było poplotkować o skuteczności diety i o swoich doświadczeniach.</p>
<p>A najmocniejsze doświadczenie, jakie nam się tam przydarzyło &#8211; było to doświadczenie duchowe. Zawdzięczamy je Dominikowi, który podzielił się z nami relikwiami św. Charbela: olej o cudownych właściwościach, który wydobywa się z grobu pustelnika. Mój skarb i ja pomodliliśmy się i namaściliśmy sobie czoła znakiem Krzyża prosząc Chrystusa o uzdrowienie, jeśli taka jest Jego wola, przez wstawiennictwo świętego. Tuż przed zaśnięciem mąż powiedział, że czuje niezwykłe ciepło od dolnych żeber aż do bioder i dodał &#8222;będę uzdrowiony!&#8221; Po czym natychmiast smacznie zasnął, a ja przez dwie godziny wpatrywałam się w sufit i modliłam, żeby tak rzeczywiście się stało!!!</p>
<p>Wracałam do domu jak gdyby z innego świata. Gdyby można było w nim zostać&#8230; Ach, czemu nie mieszkamy bliżej Krakowa!</p>
<p>A pod koniec grudnia &#8211; wiadomo, są Święta&#8230; Poprosiłam w mojej rodzinie już dwa lata temu, żeby nie składać nam &#8222;dzieckowych&#8221; życzeń i to uszanowano. Ale mąż u swoich nie poprosił. Musiałam zatem przywoływać na twarz sztuczny uśmiech (och, jak bardzo był sztuczny!), kiedy wszyscy obowiązkowo życzyli mi &#8222;i w końcu tego dziecka&#8221;&#8230; Wiem, że właściwie to życzą mi dobrze, bo ja sama też go sobie życzę. Ale czułam się&#8230; przynaglana. Czułam, jakby podkreślali, że nie należę do grona rodziców. Ciągle jeszcze przez kolejny rok a czas mija&#8230;<br />
 Zacisnęłam zęby i przetrzymałam te kilka minut, a reszta świątecznych dni przebiegała naprawdę mile.</p>
<p>Stary rok żegnałam przepełniona nadzieją.</p>
<p><br class="spacer_" /></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/grudzien-2013/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>listopad 2013</title>
		<link>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/listopad-2013/</link>
		<comments>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/listopad-2013/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Jan 2014 08:25:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ingloriel</dc:creator>
				<category><![CDATA[Małymi krokami do zdrowia]]></category>
		<category><![CDATA[dieta]]></category>
		<category><![CDATA[poronienie]]></category>
		<category><![CDATA[poziom progesteronu]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://abrahamisara.pl/?p=3088</guid>
		<description><![CDATA[Dwa poronienia wśrod znajomych były w listopadzie&#8230;   Było mi bardzo smutno&#8230; Koleżanka z endometriozą straciła dziecko (wspominałam o niej we wrześniu- urlop cz. I). Mocniej jednak przeżyłam historię Doroty &#8211; to jej trzecie poronienie. Co mówią jej lekarze? Że to &#8230; <a href="http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/listopad-2013/">Czytaj dalej <span class="meta-nav">&#8594;</span></a>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dwa poronienia wśrod znajomych były w listopadzie&#8230;   Było mi bardzo smutno&#8230; Koleżanka z endometriozą straciła dziecko (wspominałam o niej we wrześniu- <a href="http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/urlop-wrzesien-2013-czesc-1/">urlop cz. I</a>). Mocniej jednak przeżyłam historię Doroty &#8211; to jej trzecie poronienie. Co mówią jej lekarze? Że to się tak miało prawo zdarzyć, że nie powinna się przejmować&#8230; że lepiej że ciąża obumarła, niż miałoby się urodzić dziecko z wadą genetyczną&#8230; Zgrzytam zębami, jak to słyszę! Udało mi się ją namówić na oznaczenie progesteronu, był niski&#8230; Żaden &#8222;zwykły&#8221; lekarz się tym nie przejął, do naprotechnologa trafiła już za późno&#8230;<br />
 Jedyny plus tej całej sytuacji, że uwierzyła, że niski progesteron ma z poronieniami coś wspólnego i jest już pod opieką naprotechnologa&#8230; W ten sposób stała się pierwszą osobą, którą udało mi się przekonać do napro&#8230; Zawsze to jakieś maleńkie pocieszenie, że przynajmniej od teraz będzie odpowiednio leczona.</p>
<p>Ale również rzeczy miłe działy się w listopadzie: poszliśmy na zabawę andrzejkową! Od początku leczenia pierwsze nasze wyjście na tańce, wcześniej po prostu nie było nastroju. Przy stoliku męża kolega z podwórka, z jego żoną bardzo się lubimy &#8211; porozmawiać było o czym, a zespół grał świetnie. Jedzenie było &#8211; jak to na sali wiejskiej &#8211; pyszne i domowe. Kiedy wniesiono kotlety schabowe kolega podał je mężowi mówiąc, że nie ma smaczniejszego dania, a mój mąż odparł na to, że on &#8222;SCHABOWYCH NIE LUBI&#8221;!   8-O  Z wrażenia o mało nie spadłam z krzesła, dobrze wszak pamiętam, że na początku małżeństwa domagał się schabu w każdą niedzielę, a idealną żoną byłabym, gdybym przyrządzala je codziennie.  &#8222;Chyba się przesłyszałam, skarbie czy możesz powtórzyć?&#8221;<br />
 Mąż poprawił się, że trochę się przejęzyczył (uff! a już myślałam, że mi go ktoś podmienił <img src='http://abrahamisara.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ), nie tyle ich nie lubi, co nie są już jego ulubionym daniem, bo jemy w domu wiele innych smacznych rzeczy, jakich on w dzieciństwie nie jadł. Tak, tak, pamiętam, z jakim zdziwieniem powitał kalarepę na talerzu! <br />
 Wniosek z tego taki, że nasze gusta się zmieniają, gdy zmieniamy dietę, i tym optymistycznym akcentem zakończę listopadowy wpis! <img src='http://abrahamisara.pl/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':-D' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://abrahamisara.pl/blogi/malymi-krokami-do-zdrowia/listopad-2013/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
