Chcesz pisać na forum – zaloguj się! Zaloguj
Wpisz słowo kluczowe:


 






Użytkowanie znaków specjalnych:
*    zastępuje dowolną ilość znaków
%    Zastępuje dokładnie jeden znak

Pomoc dzieciom z domów dziecka (rodzina zaprzyjaźniona, wolontariat)

UżytkownikWpis

20:31
5 stycznia 2016


sot

1

Witajcie, może jest ktoś, kto się zastanawia czy adopcja jest rozwiązaniem dla niego i jak ewentualnie poradziłby sobie w kontaktach z dziećmi w domach dziecka. Dla takich osób dobrym rozwiązaniem jest propozycja zostania "rodziną zaprzyjaźnioną" określonego podopiecznego takiej placówki. Polega to na tym, że dane małżeństwo staje się "ciocią" i "wujkiem" danego dziecka, bez żadnych formalnych zobowiązań i bez rozpoczynania procedury związanej z adopcją czy rodziną zastępczą. Od czasu do czasu można "swojego" dzieciaczka odwiedzać, towarzyszyć w zabawie albo pomagać w nauce, zabierać na spacery, wycieczki itp. Taki program proponuje na pewno dom dziecka św. Ludwiki w Krakowie przy ul. Piekarskiej (link: http://www.ddziecka.pl/rodziny…..zyjaznione), ale pewnie też i inne placówki. Jest to okazja do zrobienia czegoś dobrego w swoim czasie wolnym, a przy okazji "przetestowania" swoich umiejętności w opiece nad dziećmi.

Drugim rozwiązaniem jest zostanie wolontariuszem w placówce i pomaganie w jej codziennym funkcjonowaniu (http://www.ddziecka.pl/wolontariat).

Może ktoś z użytkowników forum brał udział w takich inicjatywach?

16:22
6 stycznia 2016


groszek

2

Witaj sot.

Ja chciałam zaprzyjaźnić  się z DD jako rodzina zaprzyjaźniona. Mysłałam dokładnie jak Ty podałaś w swojej wypowiedzi, ze mam czas i warunki zeby moc wspierać DD jako taka rodzina. Zostałam bardzo potraktowana z góry przy rozmowie z prowadzącą siostrą przełozoną takiego DD. Moje dobre chęci zostały podsumowane, ze dzieci nie słuzą do zabawy. Nie mozna dziecka zabrac a potem oddać. Przychodzić i dawac nadzieję a potem isc sobie do domu, bo dzieci zostają ze złamanym sercem i cierpią jeszcze bardziej. Dziecko nie rozumie takiej instytucji jak ciocia i wujek one chca miec rodziców. Teraz mam zamęt w głowie i nie wiem kto ma rację. Jak ktoś ma doswiadczenie pozytywne to poczytam. Ja juz nie bede sie starac skoro tym miałabym dzieciom wyrządzić krzywdę.

13:17
8 stycznia 2016


sufka

3

W 2014 roku byliśmy z mężem w domu dziecka Św. Ludwiki. Zobowiązaliśmy się do przeprowadzenia prezentacji o rozwiązywaniu konfliktów. Zostalo to dobrze przyjęte przez siostry jak i dzieci. Po wakacjach mieliśmy zostać "rodziną zaprzyjaźnioną". Siostra przełożona bardzo pozytywnie się wypowiadała na temat tej inicjatywy. Mówiła, że na dzieci bardzo dobrze wpływa kiedy mają kogoś bliskiego nawet tylko na krótkie spotkania, że można zauważyć dużyć postęp w ich relacjach międzyludzkich. Ostatecznie nie zostaliśmy "rodziną zaprezyjaźnioną", ponieważ w czasie wakacji zaszłam w ciążę. Tę wiadomość siostry odebrały pozytywnie i nie budziło to żadnego zdziwienia z ich strony. Nie wiem, w którym domu dziecka byłaś, ale u Św. Ludwiki my zostaliśmy potraktowani bardzo dobrze. Ze swojej strony mogę polecić taki wolontariat.

20:42
8 stycznia 2016


sot

4

Witajcie, ja również mam dobre doświadczenia w kontaktach z domem dziecka, ale rozumiem, że placówki są różne i ich podejścia do wolontariuszy również. Ważne, że bycie wolontariuszem lub "rodziną zaprzyjaźnioną" nie jest od razu deklaracją, że jest się gotowym do adopcji. Procedura adopcyjna to osobny skomplikowany proces, zresztą nie organizowany przez dom dziecka. Można też nawet nie wspominać że ma się problemy z poczęciem własnego potomstwa. Wystarczy po prostu powiedzieć, że chcemy pożytecznie spędzać swój wolny czas, więc pomyśleliśmy o pomocy dzieciom. Dlatego myślę, że sama idea jest dobra i wartościowa, szczególnie, że często w takich placówkach dzieci pozostają same na czas świąt i ferii, gdy nie mają gdzie pojechać – i wtedy takiemu dziecku sprawia radość nawet wizyta "obcych" ludzi, czyli właśnie wolontariuszy czy "rodzin zaprzyjaźnionych", którzy poświęcą im choć trochę uwagi, pocieszą dobrym słowem, rozweselą. Tylko tyle i aż tyle.

Groszku, może nie warto zrażać się jednym niepowodzeniem i może warto spróbować skontaktować się z inną placówką, jeśil uważasz, że pomoc dzieciom z DD jest czymś, w co chcesz się zaangażować? Zachęcam i trzymam kciuki!

A może jeszcze inni użytkownicy forum mają doświadczenia z wolontariatem czy "rodzinami zaprzyjaźnionymi"? Co sądzicie o tych inicjatywach? 

12:44
19 stycznia 2016


bratek

5

Witam na forum,

Moje doswiadczenia i mojego męża zwiazane  z byciem rodziną zaprzyjaźnioną są jak najbardziej pozytywne. Dowiedziałam się o takiej możliwości z listy dyskusyjnej Abraham i Sara (ktoś wysłał taką wiadomość). Zadzwoniłam do Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej św. Ludwiki i umówiłam nas na wstępne spotkanie z paniami psycholog. Na kolejnym spotkaniu były testy psychologiczne i po ich sprawdzeniu i wystawieniu opini psychologicznej co trwało dość długo ale wtedy zachaczylismy o czas świąteczno-noworoczny, sprawy przybrały szybki obrót. Poznaliśmy rodzeństwo, dla którego zostaliśmy rodziną zaprzyjaźnioną, były spotkania w placówce, później wyjścia na miasto. W międzyczasie dostaliśmy zgodę na zabieranie dzieci do domu (po uprzednim dostarczeniu zaświadczenia o niekaralności i wywiadzie w nas w domu, odwiedziła nas pani psycholog). Niedługo będzie rok jak dzieci były u nas pierwszy raz w domu. Obecnie bywają u nas raz w miesiącu ale z tym różnie bywa, czasami są dłuższe przerwy. Jest to na pewno sposób, żeby zrobić coś dobrego i dać coś od siebie. Nie zapominajmy jednak, że jest to poważna sprawa wymagająca od nas poświęcenia casu, cierpliwości, zmienienia odrobinę swojego rytmu dnia gdy na weekend pojawia się dziecko, odpowiedzialności.

PozdrawiamSmile



 

Możliwość komentowania jest wyłączona.