Chcesz pisać na forum – zaloguj się! Zaloguj
Wpisz słowo kluczowe:


 






Użytkowanie znaków specjalnych:
*    zastępuje dowolną ilość znaków
%    Zastępuje dokładnie jeden znak

Błagam o pomoc….

UżytkownikWpis

21:02
15 marca 2016


margetka88

1

Proszę Księdza, błagam o pomoc….Zaczynam tracić wiarę choć tak bardzo tego nie chcę….Ale zacznę od początku…3 lata temu zaczeliśmy z mężem starania o dzieciątko. Gdy początkowo nie było efektów nie załamywałam się ale szukałam pomocy u lekarzy, okazało się, że problemy z zajściem w ciąże  były spowodowane schorzeniem jajników. Po hormonoterapii i operacji w końcu udało mi się zajśc w ciąże. Byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Niestety moje szczęście nie trwało długo ponieważ ciąże poroniłam. Czułam ogromny smutek, żal i pustkę ale tłumaczyłam sobie, że musze być dzielna i podniosłam się, zaczełam walczyć o kolejną ciąże. Po tym poronieniu musiano wykonać kojeny zabieg, abym mogła starać się o dziecko. Po kilku miesiącach znów test wyszedł pozytywnie, niestety po kilku tygodniach ciązy straciłam kolejne dzieciątko. Znów czułam ten ból, płakałam całymi dniami. Gorąco modliłam się o siłe i udało mi się po raz kolejny podnieść. Niestety kilka tygodni temu mój cały świat się zawalił…. Poszłam na wizyte do lekarza który poinformował mnie, że jestem w ciązy pozamacicznej(ciążą rozwijała się jajowodzie) i jak najszybciej mam udać się do szpitala bo trzeba wykonać operację. Sytuacja była na tyle groźna, że zagrażała mojemu życiu, ponieważ jajowód zaczął już pękać. Zgłosiłam się do szpitala, na USG stwierdzono, że serduszko dzieciątka bije ale nie ma szany na prawidły rozwój maluszka, a pęknięcie jajowodu może doprowadzić do mojej smierci….Od razu przewieziono mnie na salę operacyjną i straciłam mój najcenniejszy skarb….od tego momentu czuje się jak morderca:( tak jakbym to ja zabiła to małe istnienie…..Chciałam walczyć o to maleństwo ale lekarze nie dawali najmniejszych szans. Mąż wpadł w rozpacz słysząc, że nie chce tej operacji, powiedział, że nie chce stracić i mnie i dziecka….. W tym dniu straciłam wiare w miłośc Boga do mnie…zaczełam zastanawiać się dlaczego tak mnie doświdcza? Nigdy nikomu nie wyrządziłam krzywdy….Tak bardzo wierzyłam w jego opatrzność, codziennie modliłam się o dar Rodzicielstwa dla mnie i dla męża. Błagam o poradę co mam zrobić abym nie przestała wierzyć.?…nie chce od Niego odejść a jednocześnie mam wrażenie, że to co mnie dotkneło nie może być zgodne z jego wolą i,że gdybym była mu bliska nie musiałabym przez to przechodzić….Czuje okropne wyrzuty sumienia, które wykańczają mnie psychicznie….Proszę Księdza o modlitwe w mojej intencji….

01:13
16 marca 2016


ks. Grzegorz

2

Szczęść Boże! Trudno mi sobie nawet wyobrazić przeżycia, które są obecnie Państwa udziałem… I nie potrafię odpowiedzieć na pytanie dlaczego właśnie Wy doświadczacie tego wszystkiego. Pewne jest jednak, że to nie Bóg jest źródłem zła i cierpień, nie od Niego one pochodzą. Bóg jest blisko Państwa zwłaszcza teraz i angażuje się cały, by przeprowadzić Was przez ciemną dolinę, w której znaleźliście się. Jak nie przestać wierzyć? To co najważniejsze zostało przez Panią wypowiedziane… Napisała Pani: „ja nie chcę od Niego odejść”, czyli „chcę przy Nim być”. To jest najważniejsze, bo wiara to nie tyle wewnętrzne odczucie, ale decyzja, by w trudnościach pozostawać w relacji z Bogiem, by w kontakcie z Nim przeżywać każde doświadczenie. I nie chodzi o to, by ten kontakt był grzeczny i ułożony. Ważne jest, by szczerze z Bogiem rozmawiać o tym, co Pani przeżywa i prosić o serce otwarte na Jego działanie.

Margetko, wspieram Panią i męża modlitwą. W Waszej intencji ofiaruję też dzisiejszą (czyli środową) Mszę św. Pozdrawiam.

18:01
16 marca 2016


margetka88

3

Bardzo dziękujemy za Modlitwę oraz msze w naszej intencjii. Na prawde wiele to dla nas znaczy. Dziekuję również, za każde powyższe słowo. Staram się rozmawiać z Bogiem przekazując mu wszystkie moje uczucia, jednocześnie zawsze proszę Go aby nie pozwolił mi odejśc…Wiem, że naszą jedyną dzieją jest Bóg i wszystko leży w Jego rękach tylko po prostu te wszystkie wydażenia przez które musieliśmy przejść zatrzęsły naszym światem i zewnętrznym i duchowym.



 

Możliwość komentowania jest wyłączona.