Chcesz pisać na forum – zaloguj się! Zaloguj
Wpisz słowo kluczowe:


 






Użytkowanie znaków specjalnych:
*    zastępuje dowolną ilość znaków
%    Zastępuje dokładnie jeden znak

W oczekiwaniu na Tego jedynego…

UżytkownikWpis

19:09
27 września 2019


Elzbieta1994

1
"1. Warto dla jednej miłości żyć,
Choć szukać trzeba stale.
Może dla kogoś szczęściem być
Dobro nieść w życie dalej.

Ref.: Miłość jedyna jest, miłość nie zna końca,
Miłość cierpliwa jest zawsze ufająca.
Wszystko potrafi znieść, wszystko oddać umie,
Życiu nadaje treść, każdego zrozumie.

2. Warto całego siebie dać
Jak bukiet polnych kwiatów,
I chociaż trudno potem trwać,
Uśmiech darować światu.

3. Warto w nieznane nawet iść,
Gdy drogę mgła zasnuwa,
Idąc przez radość i przez krzyż,
Wiedzieć, że Pan Bóg czuwa. "

Szczęść Boże,

Mam 25 lat. Jestem blisko Pana Boga. Wiara jest sensem mojego życia. 

Przechodzę do tematu.. Nie miałam jeszcze chłopaka, kiedyś na koloni odmówiłam w tzw. "chodzeniu" (może i lepiej, bo 13 lat to taki głupi wiek) i to była moja pierwsza i ostatnia "propozycja".

Wiem, że z Bogiem nie jesteśmy samotni.. ale po ludzku przychodzi taki czas, taki moment, gdzie potrzebujemy drugiej osoby, tej bliższej osoby…

Jestem osobą młodą, chciałbym czerpać z życia, odkrywac piekno stworzonego przez Boga świata, po prostu czasami się pobawić, np Sylwester/karnawał..

Nie mam znajomych, mam siostrę bliźniaczkę (dodam na marginesie, że nie jesteśmy podobne)- nie potrzebowałyśmy przyjaciółek- ona była mi przyjaciółką ,a ja jej.. właśnie, BYŁA, od roku jest mężatką, ale właściwie te relacje stały się dalsze wówczas, gdy poznała swojego chłopaka, teraz juz obecnego męża.. Od tego momentu czuję jakby czas się zatrzymał.. Siostra poprzez chłopaka zyskała znajomych, chodzili na imprezy/ wesela/ogniska/spędzali wspólne wakacje- normalne.. ale ja w tym czasie byłam sama- oczywiście rozumiem to, że jej chłopak, obecny już mąż, , stał się dla Małgosi całym światem, ale nie wiem, czy zachowałabym się tak samo, czy zapomniałabym o niej, wiedząc, że nie miałyśmy nikogo prócz siebie.. (mam na mysli spotkania w grupie ich znajomych). Wspomniałam Małgosi to nie raz, w rozmowie i oczywiście wybaczam, bo przecież nie może być inaczej, nie mniej jednak to bolało… W każdą niedzielę (a niedziela jest dla mnie najpiękniejszym dniem tygodnia) po Mszy, zostawałam sama i tak jest do dziś, ale nie dlatego , ze nie mam planów jak wykorzystac ten czas, tą  piękną pogodę, która dał nam Pan danego dnia, tylko dlatego, że po prostu nie mam z kim…

Studiowałam zaocznie, pracowałam, nie mam znajomych, może właśnie trudno o te relacje, musiałam szybciej dorosnąć, ze względu na trudny okres w moim życiu, ale cieszę się i dziękuję Bogu za wiarę :) bo dzięki temu jestem teraz kim jestem i nie zbłądziłam.

Pomyślałam, skoro samo nie przyszło- trzeba poszukać, dlatego założyłam konto na kilku portalach- niestety do tego już doszło, że w dzisiejszych czasach, młodzi ludzie poznają się przez internet. Poznałam pewnego chłopaka, spotkaliśmy się kilka razy, wiedział, że niemiałam nikogo wcześniej. Na czwartym spotkaniu mnie pocałował. Myślałam, ze pierwszy pocałunek to będzie coś wyjątkowego, delikatnego, że cos poczuję.. tymczasem było.. pełno namiętności.. nawet gryzł moją wargę, zaczął dotykać- pamiętam, że powiedziałam na koniec, że spróbował chyba juz wszystkiego dziś- miałam na myśli oczywiście to, że chcę zachowac czystość, ale on chyba nie zrozumiał..

Dlatego na następnym spotkaniu, porozmawialiśmy na spokojnie, na ten temat- (nie jest łatwo o tym mówić) oznajmiłam mu, że Bóg jest dla mnie na pierwszym miejscu (chociaż o tym wiedział na samym początku naszej znajomości) i chciałabym zachowac czystość przedmałżeńską, nie chcę grzeszyć, że to nie jest jakaś deklaracja z mojej strony (ślub), bo różnie może być… wiem, ze to będzie trudne,  spytałam, czy widzi sens, bo ja tak, czy jest na to gotów, podjąć to wyzwanie.. powiedziałam, że jestem otwarta, poznamy się, nic nie tracimy- czas, ale to nieuniknione, przy poznawaniu się… żeby na spokojnie to przemyślał, a ja aby mu ułatwić zrozumienie tej tematyki , bo wiem, że nie każdy jest tak blisko Boga, wysłałam jemu linki do youtube, na temat czystosci przedmałżeńskiej- np. O. Szustaka, bo trafiają do młodych, do prostych ludzi- tak też zrobiłam po spotkaniu. Przyznam szczerze, że podczas spotkania, gdy powiedziałam mu o moich zamiarach, zdziwiła mnie jego reakcja- rozpłakał się…! jak dziecko, które nie dostanie lizaka.. włalsciwe mi tez sie zrobiło wtedy przykro, bo przecież nic mu nie zabrałam (chyba nawet wspomniałam o tym, że nie mówię "nie" czy "koniec"), ale też spodobało mi się to, bo pierwszy raz zobaczyłam, u niego taką wrażlwiość i pomyślałam, że jest szansa.

Niestety po spotkaniu była długa cisza, po czym, gdy poprosiłam o odpowiedź (chociaż własciwe to cisza była odpowiedzią) NAPISAŁ, że nie ma mi nic do powiedzenia..

PYTANIE/komentarz

Księże,

Ja mam te wartości i znam odpowiedź, wiem jak jest to ważne, nie wiem jeszcze jednak jak moze być trudne zachowanie tej czystości, jednak mam w sobie to pragnienie, bo chcę aby miłość (jeśli sie jenak ktoś taki natrafi;p) była piękna, czysta, zbudowana na Chrystusie…)

ALE jak to jest?? znam tyle osób, które były i są blisko Boga (np. moja siostra :( – dlatego pozwoliłam sobie na dłuższy wstęp, aby przybliżyć sytuację), a jednak uległy tej pokusie… są szczęśliwi, tworzą małżeństwo oparte na funfamnecie wiary, wpatruję się w to szczęście, i cieszę się razem z nimi :) Nie jestem faryzeuszem, wiem, ze Bóg nikogo nie skreśla, tylko ciężko jest poznać kogoś wartościowego, kogoś kto zrozumie te wartości.. 

Mam 25 lat i gdybym ich nie rozumiała, gdybym nie była chrześcijaninem, powiedziałabym, że zachowując je, skazuje się na bycie singielką. Wiem jednak, że Bóg moze oczekuje ode mnie czegoś więcej..

Tracę nadzieję, że spotkam kogoś z wartosciami na tych portalach.. na "chrześcijańskich" randkach itp..

Księże przepraszam, że tak dużo… proszę jednak o komentarz, za co będę wdzięczna, będę czekać.

Trwam w modlitwie i proszę o nią.

Z Panem Bogiem,

Ela



 

Możliwość komentowania jest wyłączona.