Spotkanie w Nazarecie czyli o Duszpasterstwie Małżeństw Niepłodnych w Krakowie

Nasz krakowski Nazaret nie jest zwykłym domem zakonnym. To jest nasz dom rodzinny, za którym się tęskni, do którego się wraca z wielką radością. W 2010 roku Siostry Nazaretanki otwarły dla nas ten dom i uczyniły z niego cichą przystań, w której  możemy się zatrzymać, odpocząć, pokrzepić serce i ciało, nabrać sił.

Długa jest lista zasług Sióstr wobec naszej wspólnoty. Szczególną jednak wdzięcznością darzymy Siostry Nazaretanki za to, że stworzyły przestrzeń do spotkania. W dzisiejszych, zabieganych czasach spotkanie z drugim człowiekiem to często jedynie wymiana pozdrowienia, podanie ręki czy też rozmowa telefoniczna lub wymiana wiadomości przez Internet. Tymczasem Siostry otwarły swój dom, swoje serca, ofiarowały nam swoją pracę i czas nie oczekując w zamian niczego.

Spotkanie, którego tam doświadczamy, jest spotkaniem niezwykle głębokim, doniosłym, wielowymiarowym.

W pierwszej kolejności spotykamy tam żywego Jezusa – w Eucharystii, w Słowie Bożym, w posłudze Sióstr. I choć to Nazaret to spotkanym Jezusem jest Chrystus na krzyżu, cierpiący jak my, nadający przez swą mękę sens temu wszystkiemu, co nosimy w sercach. Ten skrwawiony, wyszydzony i pohańbiony Chrystus mówi do nas, tłumaczy, pociesza przez usta ks. Artura, który z niezwykłą delikatnością, wręcz czułością potrafi dobierać słowa. Słuchając go nie można oprzeć się wrażeniu, że doskonale nas zna, rozumie i współodczuwa razem z nami. Przygarnia nas do Krzyża Chrystusowego zapewniając nieustannie, że Chrystus nas kocha i pragnie naszego dobra.

W obliczu miłosiernego Boga spotykamy drugiego człowieka, z jego słabościami, lękami, bagażem doświadczeń życiowych. Przez ten krótki czas w Nazarecie jesteśmy cali dla siebie nawzajem – z całkowitą świadomością dobrowolności słuchamy, mówimy, płaczemy i radujemy się. Doświadczamy uczuć, których nam tak często brakowało w środowiskach, z których pochodzimy, w rodzinach. Tu, wśród osób pozornie obcych, możemy czuć się zupełnie naturalnie, możemy być szczerzy bez obaw,  że zostaniemy wyśmiani czy źle zrozumiani. To niewytłumaczalny fenomen, że widząc kogoś pierwszy raz w życiu nie tylko potrafimy ale również pragniemy się przed nim otworzyć, zupełnie obnażyć ze swoich obaw, żali, smutków. I bardzo myliłby się ten kto spodziewałby się tu spotkać ludzi zdołowanych, przygniecionych swoim cierpieniem, wypalonych, pocieszających się w kółku adoracji wspólnych niepowodzeń, otoczonych Siostrami łączącymi się z nimi we wspólnych jękach i użalaniu się. Nic bardziej mylnego. Energia i radość tryskająca z tego miejsca, z tych spotkań, z tych ludzi w sposób niewytłumaczalny promieniuje na cały otaczający świat, pomaga nam patrzeć z optymizmem na życie, które jest przed nami. To kolejny fenomen, że już w chwili rozstania, tęsknimy za sobą, za tym wspólnie spędzonym czasem. Rytm naszego życia zaczynają wyznaczać kolejne, comiesięczne spotkania.

Wreszcie, umocnieni w Chrystusie, patrząc na nasze życie przez pryzmat doświadczeń małżeństw wokół nas, spotykamy siebie – siebie samych i współmałżonka. Jest to spotkanie niesamowicie ubogacające. Uświadamiamy sobie, że nasze cierpienie jest jedynie kroplą w oceanie radości – radości, że razem możemy iść ziemską drogą do Boga, który jest naszym przeznaczeniem, naszym źródłem i celem jednocześnie. Uświadamiamy sobie, że nie ma przeszkód, których razem nie moglibyśmy pokonać i niezależnie od tego czy doczekamy się potomstwa czy nie – zawsze najpierw będziemy małżonkami a dopiero później rodzicami. Być może najważniejszym aspektem tego poznania siebie na nowo jest dopuszczenie do siebie myśli, iż Krzyż, który niesiemy, jest naszym Krzyżem, tylko naszym i nikt za nas tego Krzyża nie poniesie.

Nie mniej ważnym wymiarem, choć w pełni już prywatnym i bardzo intymnym jest swoista duchowa adopcja, której podejmują się Siostry. Jakby mało było dobra i serdeczności, których doświadczamy w każdej chwili, Siostry modlą się za nas i w naszych intencjach. Nie znamy klucza, wg którego jesteśmy łączeni, jednak nie można nie zauważyć w tym działaniu obecności Ducha Świętego. To duchowe, modlitewne spotkanie często pozostaje takim przez długi czas, gdyż Siostry pochodzą z różnych domów rozsianych po całym kraju. Nie przeszkadza to jednak czuć bliskości, czasem wręcz zażyłości. Wspólna modlitwa, mimo dzielących nas odległości jest olbrzymim wsparciem i radością.

Każde z nas, małżeństw, inaczej przeżywa te spotkania, czego innego oczekuje, co innego wynosi. Jednak kiedy spotykamy się w tych przyjaznych progach tworzymy jedność, Wspólnotę, która żyje, przeobraża się, rozwija. Nie ma absolutnie żadnego znaczenia czy ktoś jest z nami od początku czy dopiero nieśmiało puka do drzwi klasztoru. Jeśli tylko wyrazi wolę pozostania, nie dozna ani przez moment uczuć tak dobrze znanych z życia codziennego – osamotnienia, odrzucenia, niezrozumienia. Od pierwszej chwili po przekroczeniu progu przywitają go otwarte ramiona, gorące serca i życzliwość, która sprawia, że życie już nigdy nie będzie takie samo.

Zapraszamy na spotkania

Wspólnota Małżeństw Niepłodnych w Krakowie

Karolina i Grzegorz





Dodaj komentarz